Kiedy w domu zamieszka okularnik…

W niektórych rodzinach nagle przychodzi taki moment, że dziecko musi zacząć nosić okulary. I co dalej? Nic. To żadna tragedia – o ile sami, zaistniałego faktu nie wyolbrzymimy do takiej rangi.

Ważne, aby dziecko w nowej sytuacji nie pozostało same. Mój starszy synek został „okularnikiem” jakiś czas temu. Jako, że jest to wrażliwy chłopiec, trudno było mu się przyzwyczaić do tego, że będzie wyglądał inaczej od rówieśników. Postanowiliśmy jakoś temu zaradzić. Udało się. Teraz nie ma żadnych problemów i kompleksów. Mało tego – inne dzieci z jego środowiska mają pretensje do rodziców, że same nie noszą okularów.

Jak to się zaczęło?

Synek już w przedszkolu wykazywał niechęć do prac manualnych. Szybko się zniechęcał, kiedy trzeba było zrobić wydzierankę, nawlec koralik na sznurek, czy pokolorować mały obrazek. W tegoroczne wakacje, kiedy przygotowaliśmy się do pierwszej klasy, zauważyłam, że nie bardzo chce pisać literki. Myślałam, że to ja robię jakiś błąd, ucząc go pisać, ale później jego niechęć dała mi do myślenia. Finalnym sygnałem do działania był fakt, że oczka Patryka szybko (zwłaszcza po zmroku) swędziały i robiły się czerwone. Do okulisty poszliśmy z powodu ewentualnego zapalenia spojówek, a okazało się, że trzeba było zastosować okulary.

Okulary: wyrok? NIE!

Po gruntownych badaniach, kiedy już wiadomo było jaka jest wada i jakie szkła są potrzebne, trzeba było wybrać oprawki. Męska wyprawa ojca z synem do salonu optycznego. Patryk sam wybrał oprawy ze wskazanej przez nas półki. Przymierzał i przymierzał. Po godzinie było po sprawie. W domu wyjęłam szkła ze swoich starych okularów, żeby syn nauczył się je „obsługiwać”. Pokazaliśmy mu jak je zakładać, nosić, poprawiać na nosku i czyścić. Później poszliśmy na plac zabaw. Tam syn policzył dzieciaki, które też, tak jak on, nosiły okulary – okazało się, ku mojemu zdumieniu, że nie jest ich wcale tak mało. Każdy taki gest upewniał chłopaka w przekonaniu, że szkła korekcyjne, to nic strasznego – trzeba tylko chcieć je nosić.

Pomoc otoczenia

Tu moje wielkie ukłony należą się szkole. Wychowawczyni Patryka, mimo, że w klasie była już dziewczynka, która nosiła okulary, postanowiła zrobić pogadankę, właśnie na temat „okularników”. Wytłumaczyła im po co one są, jak należy się z nimi obchodzić i na koniec uświadomiła dzieciakom, że nie jest to nic złego. Efekt był taki, że syn pierwszego dnia w klasie był gwiazdą. Do tej pory (poza jednym małym incydentem) nie usłyszałam z ust chłopca żadnych niepokojących informacji. Sama widziałam, że dzieciaki traktują go dokładnie tak samo, jak inne. Jest normalnym Patrykiem, który ma bzika na punkcie Star Wars.

Każda nowa sytuacja jest trudna. Trzeba tylko chcieć dziecku pomóc. Ważne jednak, by z tą pomocą się nie narzucać. Ma to wyglądać tak, jakby to maluch sam sobie z problemem radził. Wtedy buduje się w nim poczucie, że jest silny, doroślejszy. Nie narzucajmy swojej woli. Zaakceptujmy to, czego dziecko chce. Wiem, że to nie jest łatwe – oprawy są bardzo drogie -wystarczy jednak powiedzieć dziecku, że może wybrać spośród kilku konkretnych modeli (które nie zmasakrują naszego budżetu domowego). Jeśli w danym sklepie nie będzie nic, co odpowiada naszemu skarbowi – są dziesiątki innych salonów w mieście.

Wierzę, że rodzice staną na wysokości zadania, a dzieciaczki będą dumnymi „nosicielami” szkieł korekcyjnych. Okularnicy łączcie się!

Karolina Filarczyk

SCI24.pl poleca: zespół James B. & Friends

James B. & Friends to pięciu polskich muzyków i wokalista James Brierley z Manchesteru, który obecnie mieszka w Polsce. Historia zespołu rozpoczyna się od spotkania Jamesa i Kryspina w małej miejscowości Sochocin (północne Mazowsze).

Wkrótce dołączyli do nich muzycy wywodzący się z kręgu muzyki rockowej, R&B. Próby i koncerty pozwoliły na uformowanie się ostatecznego składu, a pozytywna energia pomogła im stworzyć własny materiał muzyczny, który znalazł się na ich pierwszym albumie pt. „Back on Track” składający się z ośmiu utworów. Muzyka nawiązuję do amerykańskiego rocka z elementami R&B i jazzu.

Instrumentarium zespołu to dwie gitary solowe, saksofon, instrumenty klawiszowe, gitara basowa, perkusja oraz charakterystyczny wokal. Grupa dba o melodyjność i ciekawy aranż.

Koncerty zespołu składają się z własnych kompozycji oraz znanych utworów np. Jamesa Browna, Erica Claptona czy Raya Charlesa.

[]

Ważnym dla zespołu momentem był udział w 11-stej edycji programu Must Be The Music – Tylko Muzyka, w którym za wykonanie utworu „Still Got The blues” Gary Moora, dostali cztery razy TAK.

mat. pras. (SP)

[AUDIO] Ireneusz Czop: „Czasem mam wrażenie, że cały…

Ireneusz Czop, urodzony w 1968 roku, rodowity płocczanin. Od wielu lat związany z Łodzią, gdzie najpierw studiował, a teraz wykłada na wydziale aktorskim “łódzkiej filmówki” (PWSTTViF)​,​ jednej z najlepszych uczelni artystycznych​na​​świecie​.​

Fenomenalny, wielokrotnie nagradzany m.in “Złotą Maską” aktor teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi. Jego aktualnie grane spektakle tj. “Czarownice z Salem”, czy “Lew na ulicy” cieszą się ogromnym powodzeniem.

Doskonale odnajduje się zarówno na planie filmowym, jak i serialowym. Ogólnopolską sławę przyniosły mu role w filmach “Pokłosie”, czy “Jack Strong”. Przez widzów lubiany także dzięki kreacjom w serialach “Komisarz​Alex”,​​ czy “Na ​​dobre​​ i​​ na ​​złe”​.

Aktualnie pracuje nad kilkoma projektami, których efekty będzie można zobaczyć​ już​ ​w ​​2018​​ roku​.

Fani autorami pytań do aktora

To już drugi wywiad dla portalu SCI24.pl. Tym razem jednak autorami wszystkich pytań byli Internauci, które mogli przesyłać za pośrednictwem oficjalnego profilu na Facebook aktora.(https://www.facebook.com/IreneuszCzop.ofc/)

Spośród niemal pięćdziesięciu pytań wybraliśmy te naszym zdaniem najlepsze, najbardziej aktualne.

Jaki jest efekt naszej rozmowy? Zapraszamy do zapoznania się z naszym materiałem.

Rozmawia: Karolina Filarczyk

[WYWIAD] „Posiadamy wspólny cel i wizję, każdy zna…

Całkiem niedawno publiczność cieszyńskiego Browaru miała przyjemność posłuchać zespołu Transgresja u siebie. Chłopaki grają mocną muzykę, która doskonale odzwierciedla ich energię i styl.

Mimo, że kapela jest młoda stażem, to ich kariera nabiera dużego rozpędu, chłopaki grają u boku sław gatunku na scenach w niemal całej Polsce. Są laureatami m.in. nagrody głównej łódzkiego New York Festiwal, gdzie zdobyli serca zarówno publiki, jak i jury festiwalu.

Zapraszamy do zapoznania się z naszym wywiadem. Dowiecie się z niego m.in. jak zaczęła się historia Transgresji, jak widzą siebie w najbliższej przyszłości i gdzie będzie można ich zobaczyć i posłuchać w najbliższym czacie.

Karolina Filarczyk

TRANSGRESJA

 Witamy zwycięzców New York Festiwal 2017/ 2018! Jak wrażenia po festiwalu?

Paweł Gładysz: Jesteśmy pod ogromnym wrażeniem atmosfery i organizacji festiwalu. Zaczynając od świetnego klimatu miejsca, przez wyjątkowe zespoły, a kończąc na merytorycznym jury.

Pochwalcie się, co przyniosła Wam wygrana w tym festiwalu.

Marcin Bula: Przede wszystkim to ogromne poczucie satysfakcji, że efekty naszej ciężkiej pracy zostały docenione przez jury. Uważamy, że poziom, zwłaszcza w finale, był bardzo wysoki, a walka zacięta. Wystarczy spojrzeć na dokonania kapel z samego podium. Na nas osobiście zrobiła wrażenie kapela Mexyk. Podsumowując: wygrana przyniosła nam ogromną radość z tego, że kolejny raz nasza twórczość budzi zainteresowanie.

SCI24.PL to młody portal, dlatego jesteśmy żądni wiedzy. Chcemy wiedzieć wszystko! Powiedzcie naszym czytelnikom, jak powstała TRANSGRESJA?

Paweł Gładysz: Wszystko zaczęło się w 2015 roku, kiedy ja i Komin (giatara) postanowili stworzyć zespół, w którym mogli by w pełni wyrazić siebie. Do składu szybko dołączył perkusista Bulion, a jakiś czas później, dzięki niemu, do Transgresji zawitał basista Mund. W zasadzie od początku między nami wytworzyła się między nami silna więź porozumienia, wspólna wizja i dlatego już po kilku miesiącach zaczęliśmy grać pierwsze koncerty. Wciąż jednak szukaliśmy czegoś – jakiejś dodatkowej warstwy – co dopełniłoby nasze brzmienie. Chcieliśmy przełamać kolejną -tym razem własną – granicę, dlatego pojawił się pomysł na elektronikę, która nada świeżego powiewu kompozycjom. Na portalu wykop.pl znaleźliśmy nagrania Wąskiego, a rozmawiając z nim okazało się, że mieszkamy na tym samym osiedlu!  Dopasowaliśmy się idealnie i od tego czasu, w piątkę, koncentrujemy się, by jak najlepiej robić to co kochamy.

Co oznacza wasza nazwa? 

Mateusz Kołodziejczyk: Najprościej ujmując, termin transgresja oznacza przekroczenie barier, kanonów i utartych schematów. Transgresją jest dla nas muzyka, gdzie każdy z nas postanawia przekroczyć bezpieczny próg i uzewnętrznić się na tyle by było to autentyczne i szokujące: od warstwy muzycznej – łącząc różne gatunki, po teksty, które poruszają trudne i niewygodne tematy.



Miałam przyjemność oglądać Was podczas New York Festiwal. Nie ukrywam, że wasz “look” trudno jest wymazać z pamięci. (śmiech) Chwilami miałam wrażenie, że nie ma na scenie was, tylko jakieś zombie. A potem, kiedy makeup spadał, to tak, jakby kawałki ciała odrywały się od szkieletu … To było zamierzone, czy wyszło przez przypadek? Kto wpadł na pomysł takiej stylizacji? 

Tomasz Wącirz: Pomysł narodził się podczas sesji zdjęciowej, podczas której próbowaliśmy różnych koncepcji stylizacji. Jedną z nich były zdjęcia przy użyciu lamp UV i farb fluorescencyjnych. Efekt był na tyle niepokojący i wpasowujący się w atmosferę naszej muzyki, że postanowiliśmy go wykorzystać na scenie. Podczas koncertu, gdy niesie nas energia, farba fragmentami odpada co powoduje, że wizerunek nie jest nudny i przyciąga tworząc efekt „powolnego rozkładu”.

Muzyka, którą gracie, nie jest lekka, łatwa i przyjemna. Zapewne zdajecie sobie sprawę, że komercyjne radia nie zagrają waszych piosenek. Jaki jest zatem plan na promocję?

Rajmund Borek: Zdajemy sobie sprawę że nasz muzyka niekoniecznie będzie chętnie grana w rozgłośniach, gdzie puszczany jest pop. Ale rock i alternatywa broni się w naszym kraju i jest parę rozgłośni radiowych, które promują taką muzykę.

Właśnie… muzyka, którą gracie… Pytanie, którego nie lubię, ale zadaję, bo wypada… 🙂 Jaką muzykę prezentuje TRANSGRESJA?

Rajmund Borek: Nasza muzyka jest wypadkową wielu gatunków dlatego nazywamy to alternatywnym rockiem/metalem. Jest w jakimś sensie konglomeratem wszystkiego na czym się wychowaliśmy i czego obecnie słuchamy, przemielonym przez naszą wrażliwość i nasze wnętrze.

A czego słuchacie prywatnie?

Paweł Gładysz: Każdy z nas mógłby wymienić masę różnych, skrajnie gatunkowo zespołów. Słuchamy wszystkiego tego, co osobiście uważamy za dobre: Puscifer, A Perfect Circle, Muse, Prodigy, Hed (Pe), In flames, Slipknot, Igorrr, Tool, NIN… moglibyśmy tak wymieniać w nieskończoność.

Już wiadomo, kiedy ukaże się wasz debiutancki krążek?

Tomasz Wącirz: Wstępnie planujemy wydać nasz pierwszy album jesienią. Obecnie ciężko nad nim pracujemy, żeby był wyjątkowy i godny zapamiętania.

Będzie to całkiem nowy materiał, czy materiał z EPki plus jakieś nowości

Mateusz Kołodziejczyk: Pracujemy nad materiałem nieustannie, więc mamy już w zanadrzu dużo totalnie nowego i świeżego materiału. Na tym etapie jednak jest za wcześnie, by wyrokować, co znajdzie się na płycie.

Kto u was pisze teksty, a kto muzykę?

Paweł Gładysz: Teksty piszę sam czerpiąc inspiracje z życiowych doświadczeń. Teksty zawsze są nacechowane silnym ładunkiem emocjonalnym, by dobrze korespondowały z warstwą muzyczną. Jeżeli chodzi o muzykę, zarysy i szkielety przynosi często Komin z mocnym zaangażowaniem Munda, po czym wszystko łączy się na próba, gdzie każdy dokłada swoją cześć.

Gdyby ktoś dwa lata temu powiedział wam, że niedługo będziecie mieli swój album, uwierzylibyście mu?

Marcin Bula: Tworząc Transgresje zawsze traktowaliśmy to jako maraton, długą i ciężką pracę by dotrzeć do odbiorców, ale trudno ukryć, że pewne plany i zamierzenia snuje się już od początku. Dwa lata temu zastanawialiśmy się nad albumem studyjnym, ale chcieliśmy by był poprzedzony Epką, dzięki której ludzie by mogli nas poznać.

A co, w przypadku, kiedy z muzyką wam się nie uda… macie jakiś PLAN B?

Rajmund Borek: Zawsze będziemy związani z muzyką – mamy to już we krwi. Na razie żaden z nas nie utrzymuje się z grania, każdy jest aktywny zawodowo.



Paweł, na twoich barkach spoczywa nie lada odpowiedzialność… Musisz wyglądać, śpiewać i do tego jeszcze opędzać się od fanek. Jak sobie dajesz radę? (śmiech)

Paweł Gładysz: Bycie twarzą zespołu jest ogromną odpowiedzialnością, ale chłopaki mają do mnie ogromne zaufanie tak samo jak i ja do nich. Posiadamy wspólny cel i wizję, każdy zna swoje miejsce i czujemy się w tym dobrze. Gdyby mnie to przerastało nie byłbym frontmanem. Co do fanek i fanów – zawsze odnoszę się z życzliwością, ale cenie sobie też życie rodzinne, na które i tak mam bardzo mało czasu.

Jesteście muzykami z wykształcenia, czy bardziej z zamiłowania?

Rajmund Borek: Jesteśmy zdecydowanie muzykami z zamiłowania. Jedyną osobą w zespole która posiada wykształcenie muzyczne jest Wąski, nasz klawiszowiec.

TRANSGRESJA, to jest wasz pierwszy zespół? Czy każdy z was ma na sumieniu jakieś inne kapele?

Tomasz Wącirz: Każdy z nas już wcześniej grał w różnych undergroundowych projektach, więc tworząc Transgresje wiedzieliśmy wszyscy czego chcemy.

To, że macie w planach wydać album, już wiemy, a jakie są wasze bardziej bieżące wyzwania? Koncerty, intensywne prace w studiu, czy może od razu idziecie na całość i będziecie robić sesję dla “Pani Domu”? (śmiech)

Tomasz Wącirz: Pisma „kolorowe” oczywiście są na naszej liście zadań, ale obecnie skupiamy się na robieniu materiału na album. W międzyczasie nie chcemy naszych fanów zaniedbywać, więc szykuje się po drodze sporo koncertów.

Jakiś czas temu odwiedziliście nasze rejony. Graliście koncert w Cieszynie. Wrócicie jeszcze do nas?

Rajmund Borek: Koncert w Browarze Cieszyńskim był FENOMENALNY. Publika, która tam była dokładnie wiedziała co trzeba robić pod sceną. Po wydaniu płyty Browar Cieszyński na pewno znajdzie się na naszej liście miejsc do odwiedzenia.

Gdzie będzie można was posłuchać i pooglądać w najbliższym czasie?

Paweł Gładysz: W najbliższym czasie wystąpimy 14.04 w Krakowie jako support Kabanosa i Łydki Grubasa w Klubie Kwadrat, 13 kwietnia gramy z Braćmi Figo Fagot w tyskim klubie Underground. Czeka nas również półfinał Emergenzy 21.04 w Klubie Zaścianek w Krakowie. Wszystkie szczegóły wydarzeń znajdują się na naszym FB i gorąco zachęcamy do śledzenia nas i wzięcia udziału w tych wydarzeniach.

Pozdrawiamy,
Transgresja


Zespół występuje w składzie: 

Paweł Gładysz „Gładky”: wokal
Mateusz Kołodziejczyk „Komin”: gitara
Marcin Bula „Bulion”: perkusja
Rajmund Borek „Mund”: bas
Tomasz Wącirz „Wąski”: klawisze\synth&sample


Transgresja na Facebook: https://facebook.com/transgresja

„Nasza muzyka jest od początku do końca cholernie…

Vlad in Tears, to zespół rodem ze słonczej Italii, który wie, jak zagrać mocną nutę. Już 14 kwietnia w klubie Voodoo w Warszawie zagrają w Polsce koncert w ramach swojej europejskiej trasy koncertowej. Przy okazji tego wydarzenia, naszej redakcji udało się zamienić kilka słów z Krisem Vladem, wokalistą i frontmanem zespołu Vlad in Tears.

Z zapisu naszej rozmowy dowiecie się m.in. jak zaczęła się historia zespołu, jakie mają plany na najbliższa przyszłość i z czym przede wszystkim kojarzy im się „Polska”.

Kris Vlad – Vlad in Tears


Vlad in Tears

Vlad… nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z wampirem… Vlad Palownik – tak chyba na prawdę nazywał się Drakula (śmiech). Vlad, to wasze prawdziwe nazwisko, czy raczej pseudonim artystyczny?

Nie, to oczywiście nasza rodzinna spuścizna pochodzimy z tej samej rodziny

Opowiedzcie nam, jak powstał wasz zespół? Z tego co wiemy, wasza kapela to tzw. “rodzinny biznes”.

Zaczęliśmy 10 lat temu, ponieważ nasz wokalista Kris Vlad chciał czegoś wyjątkowego lub dlatego, że był naprawdę znudzony na śmierć,. W tej chwili  jest nas pięciu w zespole, a trzech z nas to rzeczywiście  prawdziwi bracia.

Pytanie z gatunku koniecznych: jaką muzykę gra zespół Vlad In Tears?

Korzenie naszej muzyki sięgają oczywiście rocka, dodajmy rocka bardzo ekspresyjnego i silnego ale także z ogromną domieszką tajemniczości

Gracie mocną muzykę – nie każdy ją lubi. Nie baliście się, że wasz projekt nie “zaskoczy”?

Nasza muzyka jest od początku do końca cholernie szczera, nie udajemy, zawsze gramy na sto procent swoich możliwości, ale też nie oczekujemy, ze wszyscy nas polubią.

Jak to się stało, że przyjechałeś z Włoch i piszesz o „berlińskim zespole”? Twoja ojczyzna cię nie interesowała?

Wiesz, to nie tak. Zostaliśmy zaadoptowani przez Niemców, naszymi największymi fanami są Niemcy, nawet jeśli uwielbiamy uważać się za obywateli świata. Nasze korzenie to oczywiście Włochy i nie zaprzeczamy tego faktu, że po prostu jesteśmy obywatelami świata. Teraz nasz dom jest w Berlinie.

Twój drapieżny wizerunek jest stylem bycia, a raczej koniecznością wynikającą z gatunku muzycznego, który uprawiasz? Jakiej muzyki słuchasz prywatnie?

Wyglądamy tak, jak jesteśmy naprawdę, w ogóle nie udajemy nikogo innego.
Słuchamy bardzo dużo różnej muzyki, naprawdę, staramy się docierać do nowych trendów i nie mamy oporów by je adoptować do swoich pomysłów. Dlaczego? Uważamy, że dobra muzyka jest po prostu dobra i to jest to.

Które zespoły są dla Ciebie największą inspiracją?

Cóż, myślimy, że HIM,  Manson, Sister of Mercy 69 Eyes Queen i cała scena z lat 80., ale także lubimy grać muzykę z lat 60 i 70 s, szczególnie gdy gramy na żywo.

Na rynku istniejecie już jakiś czas, ale do Polski przejeżdżacie po raz pierwszy. Trema jest?

Graliśmy już w Polsce, gdy byliśmy w trasie z 69 Eyes i był to niewiarygodny czas. Coś do zapamiętania i wierzymy również, że Est UE jest przyszłością sceny rockowej.

Jakie są twoje skojarzenia, gdy słyszysz nazwę „Polska”?

Wódka, dobre wibracje, dobrzy ludzie i mnóstwo historii.


Znalezione obrazy dla zapytania vlad in tears


Macie czas na zwiedzanie między koncertami?

Ahahahahah dobre pytanie: niestety NIE, smutne to, ale taka jest prawda. Zwykle tuż po koncercie pakowanie i rano wyjazd w inne miejsce.

Przed wami trasa koncertowa, a co potem? Urlop, nowa płyta?

Pracujemy w zasadzie cały czas, wymyślamy nowe kompozycje i już pracujemy nad naszym kolejnym albumem, właściwie produkujemy nasze albumy w Rumunii. Podoba nam się tam bardzo…

Wasza pozycja na rynku jest coraz silniejsza. Co byś poradził wszystkim nowym – młodym zespołom, które tylko marzą, aby podbić świat swoją muzyką?

Miej duże marzenia i  nie wierz w żadną bajkę, która mówi ci, że nie możesz zrobić czegoś szczególnego w swoim życiu.

Bardzo dziękuje za rozmowę.

Karolina Filarczyk


Zespół tworzą Kris Vlad (vocal), Dario Vlad (Bass), Giovanni De Benedetto (Guitar), Cosmo Cadar (Drums).

 

[FOTORELACJA] Holokron: zlot fanów Star Wars

24 marca 2018 roku, w Łódzkim Domu Kultury odbył się zlot fanów sagi Star Wars. Od południa, do godziny 20:00, miłośnicy przygód legendarnych rycerzy Jedi mogli sprawdzić poziom swojej wiedzy, zmierzyć cię z innymi fanami w rożnych konkrecjach, a także po prostu spotkać się z podobnymi do siebie.

Organizatorami spotkania byli: Łódzki Dom Kultury i Łódzki Fanklub Star Wars.

Miłośnicy sagi Star Wars po raz kolejny spotkali się, by wspólnie celebrować fenomen filmów, którym na początku ich drogi, nie wróżono zbyt dużego sukcesu. Czas pokazał, że historia opowiedziana przez George’a Lucasa zdobyła serca milionów ludzi na całym świecie, a dochody ze sprzedaży gadżetów i pamiątek związanych z tematyką filmów, przynoszą wielomilionowe dochody.

Łódzkie spotkanie zostało zorganizowane w sposób bardzo kameralny. Wszystkie atrakcje zostały podzielone na kilka sal, gdzie można było zagrać w gry planszowe, wziąć udział w konkursach i sprawdzić swoją wiedzę o Star Wars na poziomach: niskim, średnim i trudnym.

Salę 103 ŁDK zamieniono w czytelnię. Goście zlotu mogli przekartkować komiksy, książki i publikacje fachowe.

Smaczku całej imprezie dodawały postacie z filmów. Korytarzami snuli się fani, przebrani w kostiumy postaci z filmów; szturmowiec, Imperator Palpatine, czy Obi Wan Kenobi.



Zobacz więcej:

Łódzki Do Kultury – Facebook

Łódzki Fanclub Star Wars – Facebook

Fot. Karolina Filarczyk

(KF) 

 

Łódzki New York Festiwal rozstrzygnięty!

W ubiegły czwartek na scenie łódzkiego klubu New York działy się niesamowite rzeczy! Po niemal półrocznym procesie przesłuchań młodych talentów z całej Polski, doczekaliśmy się finału! 

Kasia Kowalczyk, znana doskonale w Łodzi, ze swojej miłości do muzyki i pasji tworzenia, nie pozwala młodym artystom pozostać w cieniu. Już od trzech lat organizuje NEW YORK FESTIWAL, podczas którego, każdy młody, nie zrzeszony z żadną wytwórnią muzyczną zespół, może zaprezentować swoje talenty.

W tym roku podczas 23 środowych „edycji” wystąpiło ponad 60 zespołów, które przyjechały do Łodzi z całego kraju. Jak wiadomo, podczas tego typu imprez, poziom wykonawczy był różny. Gatunków muzycznych także było wiele. Od rapu, różnych odmian popu, przez rock, do mrocznego heavy.


Podczas koncertu finałowego wystąpiły zespoły: Bubbles, Double Blind, Monoty, Mexyk, Organic Noises i Transgresja.

Każdy z zespołów miał wydzielone 20 minut, na zaprezentowanie swoich umiejętności. Po zakończeniu ostatniego występu, jury w składzie:

Agnieszka Jaworska – Manager zespołu Perfect
Artur Gadowski – Zespół IRA
Andrzej Kusy – Pronet Music & ProRadio
Sławek Papis – Case Studio & Internal Quiet
Karolina Filarczyk – Portal Muzykoholicy
Piotr Chłopaś – GuitarCenter.pl
Katarzyna Kowalczyk – New York – Klub Muzyczny, wyłoniło laureatów New York Festiwal:

I miejsce TRANSGRESJA
II miejsce BUBBLES
III miejsce MEXYK 

Zwycięski zespół otrzymał następujące nagrody:

NAGRANIE PŁYTY – CASE STUDIO & PRONET MUSIC
WYDANIE PŁYTY – PRONET MUSIC
OGÓLNOPOLSKA PROMOCJA – PRONET MUSIC & PRO RADIO
BON PREZENTOWY – GUITAR CENTER

Nagrody dodatkowe:

WARSZATY GRY ZESPOŁOWEJ (Dla zespołu o największym potencjale) – Szkoła GUITAR HARMONY Konrada Jeremusa
WARSZTATY GITAROWE z Konradem Jeremusem (Dla gitarzysty o największym potencjale) – Szkoła GUITAR HARMONY Konrada Jeremusa.


Pozostałe zespoły otrzymały od jury New York Festiwal wyróżnienia.

Wyróżnienia wręczono także w dwóch dodatkowych kategoriach:

Najlepsza wokalistka New York Festiwal 2017-2018 – Aleksandra Henkiel „Czarna”(VernissagE);

Najlepszy wokalista New York Festiwal 2017-2018 Marek Obrębski – (Double Blind).

Zwycięzcom i wyróżnionym zespołom gratulujemy i liczymy na to, że już niebawem pojawią się w naszych okolicach!!


 


fot. Kacper Krzeczewski

(KF)