/Złote rady nie matek. Spotkałyście się z tym?

Złote rady nie matek. Spotkałyście się z tym?

Dorota Węglorz fot. Mariusz Pietrzak

Złote rady nie matek. Spotkałyście się z tym? Patrzę na to z przymrużeniem oka, bo mam świadomość, że znajome nie chcą dla mnie źle, ale zawsze te ich porady mijają się z rzeczywistością. Dlaczego ktoś próbuje powiedzieć mi, co robię nie tak, jak powinnam albo powinnam?

Ludzie, którzy nie mają dzieci, widzą wszystko, to co my im opowiadamy swoimi oczami. W naszych wizualizacjach na temat danej sytuacji mamy świadomość tego, że nie spałyśmy tyle ile chciałybyśmy, wypiłyśmy kolejną kawę w pośpiechu lub na spokojnie, ale zimniejszą i rzesze innych drobiazgów, których osoby bez bobasów nie znają. Dla nich prostym rozwiązaniem jest wziąć i powiedzieć „A zrób to tak”, „A weź daj go do łóżeczka, popłacze i przestanie”.  Tu pojawiają się właśnie już wcześniej wspomniane luki, a gdy wspomnę komuś o nich, to słyszę „Dorota, bo ty masz za miękkie serce”.  No mam. Bo jestem matką, bo nosiłam Juniora 9 miesięcy pod sercem, rok ponad już go mam obok siebie, kocham Go miłością nieopisaną, więc to chyba normalne, że jestem wrażliwa na każde jego kolejne potknięcie. Nie twierdzę, że ludzie niemający dzieci nie powinni się wypowiadać, po prostu czasem trzeba pewne rady zostawić dla siebie i się nie wychylać, dlatego, ponieważ nie możecie oceniać czegoś stu procentowo, nie będąc rodzicem. Jestem osobą, która zawsze stawiała sprawy jasno, dlatego WuSia wie, że pewnych spraw nie przeskoczy i daje mi się wypłakać, wykrzyczeć bez względnych złotych rad.

Skorzystaliście ze słoneczka kilka dni temu? Nam się udało po drzemce wyruszyć na godzinny spacerek i połobuzować na placu zabaw. Junior się wybiegał z rówieśnikami i po powrocie do domu dosłownie padł z sił, a ja mogłam w spokoju przeczytać nowo dorwaną książkę Maggie O’Farrel „Kiedy odszedłeś”.

W pogodę taką, jaką mamy dziś za oknem nie mam ochoty czytać nic poza dobrym do beczu dramatem 🙂

Nie mogę doczekać się słońca, ciepłego podmuchu powietrza, spacerów popołudniami, grilla mmm… Ten mróz za oknem trwa już za długo. Dziś uznałam, że jeśli nie zacznę dnia z uśmiechem, to koniec dnia będzie się mi przeciągał w czasie niemiłosiernie. A więc kompleks witamin, zielona herbata, potem kawusia, maseczka oczyszczająca na twarz i co? Da się umilić poranek? Da się! Człowiek od razu czuję się lepiej, pełen wigoru i przede wszystkim chęci, by przeżyć dzień z taką pogodą za oknem. Czy dziś odpuścić ćwiczenia? Kuszące… Brzmi ta opcja przepięknie… Nie Dora! Podnieś swoje cztery litery i maszeruj na matę raz, raz, raz! To mi poprawi jeszcze bardziej samopoczucie, satysfakcja nie do opisania, potem obiadek i drzemka z Juniorem 🙂

Wypijcie sok ze świeżo wyciskanych owoców,  dobra dawka naturalnych witamin nikomu jeszcze nie zaszkodziła.

Fot. Mariusz Pietrzak

Zaglądnę do Was jutro, Dora 🙂