/Do zakochania jeden krok – recenzja książki „Idealna chemia”

Do zakochania jeden krok – recenzja książki „Idealna chemia”

Od kilku lat na ekranach kin i kartkach książek obserwuję prawdziwy fenomen historii o miłości. Zazwyczaj są one infantylne, jak kultowa Barbie i przewidywalne niczym opery mydlane.

Mimo to podczas Majówki zapragnęłam oderwać się od otaczającej rzeczywistości i spędzić ten czas na hamaku, gdzieś na łonie natury w towarzystwie lekkiej i niewymagającej wysiłku intelektualnego książki. W związku z tym wypożyczyłam wydaną w 2008 roku powieść młodzieżową zatytułowaną „Idealna chemia”. Jej autorką jest amerykańska pisarka, laureatka wielu prestiżowych nagród – Simon Elkeles.

Sięgając po tę pozycję, spodziewałam się, że prócz słodkich chwil relaksu nie wniesie ona nic do mojego życia, będzie kolejnym banalnym romansidłem, o którym zapomnę po tygodniu. Na szczęście szybko przekonałam się, że zbyt powierzchownie oceniłam ten utwór – już od pierwszych stron magnetyzujący świat głównych bohaterów pochłonął mnie bez reszty, a każdy kolejny rozdział sprawiał, że pragnęłam pozostać w nim jak najdłużej.

Simon Elkeles opowiada historię uczniów liceum – Brittany i Alexa. Pozornie tych dwoje dzieli granica nie do przekroczenia: ona – dziewczyna z dobrego domu, szkolna piękność i wzorowa uczennica, on – pochodzący z ubogiej rodziny członek miejscowego gangu. Początkowo mogłoby się wydawać, że są oni niczym dwa zwalczające się żywioły, których w żaden sposób nie da się połączyć. Jednak wraz z rozwojem akcji dowiadujemy się, że pod wpływem niecodziennego zadania, wytworzy się między nimi chemia, chemia niemalże idealna…

„Idealna chemia” w moim przekonaniu jest prawdziwą perłą wśród książek skierowanych do młodzieży. Z jednej strony jej fabuła może wydawać się dość schematyczna, ale z drugiej ma w sobie to „coś”, co powoduje, że nie sposób się od niej oderwać. Szczególnie moją uwagę przykuła pierwszoosobowa narracja, która prowadzona jest z perspektywy Brittany i Alexa. Dzięki temu czytelnik poznaje punkt widzenia każdego z nich, ich emocje, obawy. Niewątpliwie zaletą tej powieści są bardzo dobrze wykreowane postacie, które posiadają tak prawdziwe, niewyidealizowane charaktery, że bez problemu można je polubić, a nawet utożsamić się z nimi. W tym miejscu nie można nie wspomnieć również o niesamowitym stylu Simon Elkeles – cechuje go prostota, a zarazem niebanalność – autorka przy użyciu słów pochodzących z języka potocznego w piękny sposób pisze o uczuciach, odmienności i potrzebie akceptacji. Ponadto „Idealna chemia” nie obfituje w zbędne, nudne opisy, a akcja toczy się zdecydowanie szybko. Śmiem twierdzić, że książka ta, oprócz szaty graficznej polskiego wydania, nie ma słabych punktów – kiedy po raz pierwszy zobaczyłam okładkę, pomyślałam, że to pewnie jakiś tani, przesłodzony romans dla egzaltowanych nastolatek, ale jak się potem przekonałam się, grafika niewiele mówi o jakości utworu.

Podsumowując, majówkowy chill out w towarzystwie, Idealnej chemii” uważam za absolutnie udany!

Myślę, że to bardzo wciągająca i poruszająca książka. Muszę przyznać, że nie spodziewałam się, że wywrze ona na mnie tak dobre wrażenie. Na zakończenie pragnę polecić tę powieść fankom porywających, wyciskających łzy romansów, ale również osobom, które po prostu chcą oderwać się od rzeczywistości. Przypuszczam, że większość czytelników odnajdzie w niej coś dla siebie!

Fot. https://www.film.gildia.pl

D.S