[RECENZJA] „Otchłań” – Mariusz Grzegorzek powraca w wielkim…

Mariusz Grzegorzek powrócił! Prawdziwy człowiek renesansu – fotograf, reżyser, autor scenariuszy, prorektor łódzkiej szkoły filmowej i kto wie co jeszcze… W piątek 06.04.2018 odbyła się premiera jego najnowszej sztuki, stworzonej dla łódzkiego Teatru im. S. Jaracza w Łodzi.

Mariusz Grzegorzek znów na deskach łódzkiego „Jaracza”

Ci, którzy choć trochę znają twórczość Mariusza Grzegorzka, wiedzą, że jest to twórca bardzo specyficzny. Jego sztuki są często przerysowane i nasycone wieloma nietypowymi, jak na przedstawienia teatralne, efektami. Tematy, które porusza reżyser są nietuzinkowe i nierzadko kontrowersyjne. Spektakle nie dość, że nie dają konkretnych odpowiedzi, to jeszcze stawiają kolejne pytania, które spędzają sen z powiek.

I tym razem, miłośnicy twórczości Mariusza Grzegorzka nie będą zawiedzeni. Najnowsza sztuka spełnia wszelkie znamiona jego marki. Nie da się jej pomylić z żadną inną.

„Otchłań”, to sztuka autorstwa Jennifer Haley – amerykańskiej dramatopisarki i scenarzystki. Premiera sztuki w USA miała miejsce w 2013 roku i okazała się wielkim sukcesem.

Otchłań i Zacisze

Najnowsze przedstawienie łódzkiego „Jaracza” traktuje o dwóch światach: rzeczywistym – szarym, nudnym, pozbawionym głębszego sensu i wirtualnym – tytułowej „Otchłani”, gdzie współczesny śmiertelnik po zalogowaniu, znajduje szczęście i niekończące się możliwości. Tutaj też dostępny jest program „Zacisze” – kontrowersyjny, frywolny i momentami odrażający. Użytkownicy wspomnianego, wchodząc w świat piękny i kolorowy – nazywany przez jednego z bohaterów „retro”, otrzymują możliwości, które w świecie rzeczywistym są poza ich zasięgiem.

Każdy „gość Zacisza”, oprócz pięknych widoków ma także okazję do tego, by spełnić swoje najmroczniejsze marzenia i żądze. Swój azyl znaleźć tutaj mogą nieszkodliwi masochiści, ale także pedofile i mordercy…

Śledztwo w Otchłani

Z uwagi na swoją specyfikę, program „Zacisze” jest wzięty pod lupę lokalnych władz. Śledztwo przeciwko twórcy owej aplikacji, Pana Simsa (Andrzej Wichrowski), prowadzi detektyw Morris (Agnieszka Skrzypczak).  Z uwagi na opór ze strony podejrzanego, władze decydują się na wprowadzenia do świata „Zacisza”, tajnego agenta (Marek Nędza), który ma za zadanie pomóc w pozyskaniu potrzebnych informacji. Niestety jego uczucia i względy zdobywa Iris (Paulina Walendziak) – awatar małej dziewczynki, który ma zaskarbić sobie przyjaźń swoich „gości”, a z czasem także spełniać ich najbardziej wyuzdane zachcianki. Asem w rękawie pani detektyw ma być nauczyciel fizyki – Doyle (Krzysztof Zawadzki). Czy wykona powierzone mu zadanie?

Minimalizm i gra świateł

Mariusz Grzegorzek znany jest z tego, że swoich widzów raczy przedstawieniami, które całkowicie odbiegają od konwencjonalnych sztuk teatralnych. Tak było przy okazji „Lwa na ulicy”, gdzie jeden aktor wcielał się w kilka postaci, tak również jest w „Czarownicach z Salem”, gdzie oprócz pojedynczych postaci, pojawia się tzw. aktor zbiorowy – społeczność małego miasteczka, nękana przez ich „demony”.

Tutaj reżyser stawia ogromny nacisk na minimalizm i niemal hipnotyczną grę świateł. Cała atmosfera zawiera się w kilku meblach, surrealistycznych kostiumach i przeźroczach, które dają znać widzowi, kiedy znajduje się w tytułowej „Otchłani”, a kiedy „Zaciszu”. Dopełnieniem dzieła jest oprawa dźwiękowa, która w doskonały sposób odzwierciedla całą atmosferę panującą w poszczególnych scenach.

Stara gwardia, młode talenty i gościnne występy „Narodowego Starego Teatru”

Ciężar całego przedstawienia spoczywa na barkach pięciu aktorów. Andrzej Wichorwski, Agnieszka Skrzypczak i Marek Nędza, to stały zespół Teatru im. Stefana Jaracza w Łodzi. Regularnie występują w sztukach wystawianych w łódzkim teatrze. Talent i zaangażowanie aktorów, nie pozostawia wątpliwości, że zagrane przez nich postaci będą dopracowane i odegrane na najwyższym poziomie.

Paulina Walendziak, to studentka PWSFTviT w Łodzi,a już zaskarbiła sobie przychylność Wielkiego Mistrza. To już jej trzecia rola, na deskach łódzkiego „Jaracza”. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to młoda artystka ma doskonałe predyspozycje do tego, by stać się wielka divą polskiego teatru, a kto wie, może nawet w przyszłości także i kina.

W spektaklu gościnnie pojawia się Krzysztof Zawadzki. Na codzień związany z Narodowym Teatrem Starym w Krakowie. Szerokiej publiczności znany głównie z seriali „Na dobre i na złe”, czy „Głęboka woda”. Wydawać by się mogło ryzykownym posunięciem, by do zgranej załogi wcielać kogoś nowego. Tutaj jednak wybór okazał się być trafionym. Zalewski pokazał się łódzkiej publiczności wyłącznie od jak najlepszej strony zarówno pod względem warsztatu, jak i zaangażowania w powzięty cel. Jego postać przykuwa uwagę, a „chemię”, którą wytworzył wespół z Agnieszką Skrzypczak, czuć na odległość! Należy żywić nadzieję, że ten utalentowany aktor, zostanie zaangażowany jeszcze w niejedną rolę w tym łódzkim teatrze.

Sztuka nie tylko dla fanów cyberprzestrzeni

Wydawać by się mogło, że tematyka cyberprzestrzeni, światów równoległych, czy jak kto woli „Internetów” jest wyłącznie dla młodych. Te skojarzenia są wyłącznie powierzchowne. Reżyser i aktorzy przemycają nam podprogowo tematy, których nie widać na pierwszy rzut oka. Czym jest „Zacisze”? Wyłącznie placykiem zabaw dla zwyrodnialców, pedofilów i morderców, którzy pod przykrywką swojego awatara, mogą bezkarnie krzywdzić młode dziewczynki. Czy dzisiejsza cyberprzestrzeń nie jest taka sama? Ile przecież jest seksu i przemocy na czatach, gdzie bywają nasze dzieci? Pornografia wylewa się niemal z każdego zakątka Sieci. Po obejrzeniu tej sztuki aż strach pomyśleć, kto siedzi po drugiej stronie łącza – kto rozmawia z nami w Internecie, udając młodą, piękną blondynkę o niebieskich oczach.

„Otchłań”

„Otchłań”, to bez wątpienia pozycja obowiązkowa dla fanów twórczości Mariusza Grzegorzka. Sztukę powinni zobaczyć także ci, którzy mają już dość we współczesnym teatrze przedstawień mdłych, ckliwych i łatwych w odbiorze. Spektakl pozostaje jeszcze na długo w pamięci widza, zachęca do dyskusji i napawa strachem, a przecież o to chodzi w prawdziwej sztuce. Musimy się bać… by racjonalnie zacząć myśleć.

Najbliższe spektakle odbędą się już 10, 11 i 12 kwietnia 2018

Karolina Filarczyk