/Pomóżmy Olusiowi. Dramatyczna walka trwa.

Pomóżmy Olusiowi. Dramatyczna walka trwa.

Oluś ma 7 miesięcy, urodził się z wrodzoną wadą serca – dwunapływową lewą komorą. Od miesięcy trwa dramatyczna walka Mamy o jego życie. Potrzebne kolejne cewnikowanie. Pomóżmy…

Oluś wraz z mamą przebywa w Klinice Uniwersyteckiej w Munster – miejscu, w którym ratuje się dzieci o chorych sercach, które gdzie indziej nie miałyby szans na życie. Miał spędzić tam jedynie kilka dni, a jest tam od miesięcy…Przyjazd realizowany był w ostatniej możliwej chwili. Gdyby Oluś tam później, nie starczyłoby czasu. Dramatyczna walka trwa, ale mama chłopczyka nie dopuszcza do siebie innej myśli poza tą, że wygrają tę walkę.

Chłopczyk walczył ze śmiercią już w pierwszym dniu swojego życia. Gdy miał tylko kilka miesięcy, czekała go ratująca życie operacja. Zamiast planowanej jednej, przeszedł aż trzy. Potem dwa cewnikowania serca – w tym jedno nagłe, bo stan serduszka bardzo się pogorszył. Nie można było wtedy nic zrobić – tylko się modlić. Oluś wrócił – wygrał! Z serduszkiem wciąż jednak nie było dobrze. Wciąż tlen, wciąż niskie saturacje. Sztab lekarzy codziennie odwiedza synka. Codziennie echo serca, badania, leki. Lekarze podjęli decyzję o kolejnym cewnikowaniu, które jest jednak takim obciążeniem jak operacja. Miało odbyć się 26 lipca, lekarze jednak boją się, że serce Olusia tego nie wytrzyma. Cewnikowanie jest jednak konieczne.

Wraz z najcudowniejszą wiadomością ciąży przyszła najstraszniejsza. Było wiadomo, że ukochany synek przyjdzie na świat ze śmiertelną wadą serca – brakiem jednej komory. Okazało się, że Oluś zacznie umierać w chwili, gdy tylko przyjdzie na świat. Mógł jednak przeżyć – warunkiem była bardzo ciężka operacja zaraz po narodzinach i kolejne w trakcie dwóch lat.

Wtedy dopiero rodzina Olusia poznała, co znaczy rozpacz i desperacjaTo one popchnęły ich do tego, co trwa do tej pory – walki o życie swojego synka. Wraz z mężem znaleźli Klinikę Uniwersytecką w Munster – wiedzieli, że dzieci, które gdzie indziej zabija wada serca, tam dostają szansę na życieNie dojechali tam. Poród zaczął się na autostradzie. Oluś został przewieziony do najbliższego szpitala w Hanowerze, gdyby nie było tam oddziału kardiologicznego – już by go nie było.

Kolejna operacja miała odbyć się dopiero kilka miesięcy później. Wada serca to jednak życie w cieniu śmierci – ona czai się gdzieś obok i nigdy nie wiadomo, kiedy zaatakuje, dlatego trzeba być zawsze czujnym, mieć oczy dookoła głowy. W marcu okazało się, że z sercem Olusia jest bardzo źle. Pojechali wtedy do Munster, gdzie są do dziś. Po pierwszej operacji profesor Malec powiedział im wprost – była strasznie ciężka i bardzo trudna, ale Oluś dał radę, jest silniejszy niż ktokolwiek się spodziewał. Musi być dobrze…

Codzienne leczenie i planowane cewnikowanie to wciąż ogromne koszty.

Pomóżmy razem Olusiowi.

https://www.siepomaga.pl/dla-olusia

Fot. Siepomaga.pl

(MM)