/Z pamiętnika Mariolki. Mariolka pisze…

Z pamiętnika Mariolki. Mariolka pisze…

mariola morcinkova

Niedzielny poranek. Zapowiadali mrozy. Włączam telewizor, mówią, że zimno. Myślę – przesadzają. Ogarniam wszystko po kolei i wychodzę na dwór. Wracam szybciej niż wyścigówka Kubicy, przemarznięta do szpiku kości. Wbiegam do swojego pokoju. Patrzę na sukienkę przygotowaną na wywiad z Maciejem Maleńczukiem. Potem spoglądam przez okno.

Na koniec patrzę w lustro. Towarzyszy mi myśl przewodnia, czy aby na pewno jestem normalna, by w taki mróz założyć taką sukienkę?

Czasu mam sporo, przez cały dzień biję się z myślami, czy nie postawić na wygodę i ciepło. Marzy mi się puszysty cieplutki golf i ocieplane spodnie.

Ale nic z tego. Przypominam sobie, że szykowałam się do tego spotkania ponad tydzień. Zależy mi na każdym szczególe i dobrym wrażeniu.

Kiedy nadchodzi więc czas wystawienia nosa z domu, realizuję mój plan według pierwotnych zamysłów. Zakładam sukienkę, płaszczyk, elegancko upinam włosy i jadę na spotkanie. Nie znajdując miejsca parkingowego bliżej, muszę przejść spory kawałek.

Po drodze prawie zamarzam. Kiedy docieram do Teatru trzęsę się jak galareta, ale kiedy zaczynamy nagranie, a Pan Maleńczuk wita mnie z uśmiechem, zapominam o wszystkim i skupiam się tylko na tym, by dobrze wypaść w oku kamery.

#kameraposzła,  #żartysięskończyły

Czasem warto się poświęcić.

Fot. z archiwum domowego Naczelnej

Naczelna

Kolejne pamiętniki Naczelnej będą się ukazywały tylko na naszym Facebooku.