/Natalia Sierzputowska: „Mój cel? Wyzwania i przygody“

Natalia Sierzputowska: „Mój cel? Wyzwania i przygody“

Natalia Sierzputowska, aktorka młodego pokolenia, która w roli Madzi pojawiła się w jednym z najbardziej emocjonujących wątków serialu „Barwy szczęścia“. Rozmowa potoczyła się na wiele tematów. W czym tkwi fenomen serialu „Barwy szczęścia“? Czy poruszanie takich tematów w serialach jak dopalacze i narkotyki otwiera oczy młodzieży?

Wiele jest zawodów „na A”. (Śmiech.) Co spowodowało, że wybrałaś akurat aktorstwo?

Tak naprawdę nigdy nie miałam w głowie myśli, że chciałabym robić cokolwiek innego. Zaczęłam od teatru. Chodziłam na wspaniałe warsztaty przy Świdnickim Ośrodku Kultury. Uwielbiałam występować na scenie, kontakt z publicznością i fakt, że wszystkie oczy są skierowane na mnie. I choć była to w sumie zabawa, to bardzo wiele z tych warsztatów wyniosłam. Kocham dzięki aktorstwu dowiadywać się o sobie nowych rzeczy. Zauważać swoje słabości i pokonywać je. Przelewać to co się we mnie dzieje wewnętrznie na postaci, które kreuję, przez to daję upust swoim emocjom i wrażliwości. Wykorzystuję każde z moich przeżyć do budowania roli i jest to dla mnie bardzo ciekawe. Praca aktora to dla mnie ciągła przygoda,a ja kocham przygody. Chciałabym dawać ludziom powody do wzruszeń, refleksji ale i zabawy. Niesamowita okazja do samorozwoju nie tylko po względem czysto aktorskim. W tej pracy poznaje się masę cudownych, inspirujących ludzi,od których można się nieustannie uczyć. Chodzi więc chyba o to,dostarcza mi aktorstwo dużo adrenaliny i jest okazją do ciągłego rozwoju,stawiania sobie wyzwań.

Czy od najmłodszych lat przejawiałaś zainteresowanie sceną, lubiłaś się przebierać i wcielać w różne postaci?

Tak, od przedszkola brałam udział w każdym przedstawieniu teatralnym,ale zawsze stałam gdzieś z tyłu. Co ciekawe,byłam bardzo nieśmiałym dzieckiem, dopiero później,właśnie przez zajęcia w Świdnickim Ośrodku Kultury nabrałam więcej pewności siebie i zaczęłam pchać się na scenę. Wcześniej specjalnie się nie wychylałam, nie robiłam przedstawień w domu, zdecydowanie bardziej wolałam rysować. Tak czy siak, już wtedy to lubiłam i mnie do tego ciągnęło,ale się po prostu bałam.

Opowiedz o swojej pierwszej „poważnej” roli. Kiedy to było, w jakich nastąpiło okolicznościach?

Rok po mojej przeprowadzce z rodzinnej Świdnicy do Warszawy, zaczęłam bardzo intensywnie chodzić na castingi. Wcześniej tego nie robiłam, bo byłam niepełnoletnia, a droga ze Świdnicy do Warszawy jest naprawdę długa. Zagrałam i gram cały czas w wielu reklamach. W tamtym roku w wakacje zagrałam w filmie Xawerego Żuławskiego i Piotrka Kielara Mowa ptaków”. Powstanie z tego niesamowite dzieło z wspaniałym scenariuszem Andrzeja Żuławskiego. Był to mój pierwszy film pełnometrażowy, nie mogę się doczekać premiery. Jestem zaszczycona, że mogłam mieć w tym swój niewielki udział.

Jeśli chodzi o role serialowe, w 2018 roku pojawiłaś się w „O mnie się nie martw” oraz „Za marzenia”. Jak wspominasz dni zdjęciowe?

Rolę w O mnie się nie martw” dostałam od Marty Kownackiej, cudownej osoby i wspaniałej reżyserki obsady. To było dla mnie ogromne wyróżnienie, ale i duże wyzwanie, bo wcześniej nie grałam w serialu tak dużej roli. Miałam bardzo ciekawy wątek, grałam z cudownymi aktorami. Wiele się wtedy nauczyłam, ale i świetnie bawiłam. Poza tym,jest to naprawdę dobry serial,więc jestem szczęśliwa, że tam zagrałam. W Za marzenia” mówiłam tylko jedno zdanie,ale miło wspominam ten dzień zdjęciowy.

W 2018 roku dołączyłaś także do obsady serialu „Barwy szczęścia”, gdzie w wątku serialowej młodzieży pojawiasz się jako Madzia. Jak zostałaś przyjęta na planie?

To o ekipie Barw Szczęścia trzeba wiedzieć. Są to najcudowniejsi ludzie pod słońcem. Są ciepli, pomocni i mają najlepsze poczucie humoru. Nie ma w całej ekipie osoby, której bym nie lubiła, uwielbiam jeździć na plan. Ja, Marysia, Olek i Natan doszliśmy do ekipy w tym samym czasie, więc było nam trochę raźniej, ale i tak zostaliśmy bardzo dobrze przyjęci. Od razu poczułam się tam tak, jakbym znała tych wszystkich ludzi od zawsze.

Czy zanim trafiłaś do obsady serialu, zdarzało Ci się go oglądać?

Przyznam szczerze, że nie. Nigdy specjalnie nie oglądałam telewizji ani polskich seriali. W moim warszawskim domu zaś nie mam kablówki, oglądam głównie Netflixa.

„Barwy szczęścia” są najbardziej lubianym serialem codziennym. W czym według Ciebie tkwi fenomen „Barw”?

Wydaje mi się, że Barwy poruszają wiele wątków, które są blisko widzów, blisko każdego z nas. Łatwo jest się utożsamić z bohaterami i tym, co przeżywają. Sytuacje są prawdziwe i życiowe. Jest tam też wiele wątków edukacyjnych, tak jak chociażby nasza i sytuacja z Mią. Poza tym przez to, że Barwy lecą prawie codziennie widzom łatwiej jest nawiązać więź z postaciami z serialu.

Występujesz m.in z Jasperem Sołtysiewiczem, Wiktorią Gąsiewską, Kubą Wróblewskim. Czy wspólny wątek spowodował nawiązanie przyjacielskich relacji w życiu prywatnym?

Każdy z Grand Szaletu jest super osobą. Najlepszy kontakt mam z Marysią, ale często zamieniam też kilka słów z resztą aktorów. To są naprawdę bardzo fajni,zdolni i normalni ludzie.

Na ekranie przyjaźń z Grand Szaletu będzie miała opłakane skutki. Opowiedz coś więcej.

Myślę, że nasi bohaterowie się po prostu pogubili. Chcieli poczuć się jak dorośli, którymi jeszcze nie są. W ich wieku to zrozumiałe, ale też całkiem dziecinne. Nie zdawali sobie sprawy z tego, jakie konsekwencje może nieść za sobą branie czegokolwiek. Jest to na pewno spowodowane tym, że są młodzi i chcą próbować wszystkiego, ale tak naprawdę w dzisiejszych czasach dzieciakom nie poświęca się tak wiele uwagi. Jak biorą narkotyki, są agresywne lub apatyczne i smutne, to oskarża się je o nieposłuszeństwo, czy lenistwo. A często to jest wołanie o pomoc, próba zwrócenia na siebie uwagi. Masa osób w młodym wieku cierpi na depresje, nie akceptuje swojego wyglądu, nie radzi sobie z emocjami. I dlatego ucieka się właśnie np. w narkotyki narkotyki. Bierze się coś, bo to COŚ daje, zawsze jest jakiś powód i motywacja. Dlatego ja apeluję do rodziców, aby dużo rozmawiali ze swoimi dziećmi, poświęcali im czas, dawali poczucie, że pomogą im w każdej sytuacji. W razie potrzeby udali się z dzieckiem do terapeuty lub psychiatry. To nie wstyd. To są młodzi ludzie, którzy nie zawsze do końca radzą sobie z życiem i dorastaniem. Pomóżmy zamiast oskarżać.

Czy pojawienie się w takim wątku było dla Ciebie dużym wyzwaniem aktorskim? Co okazało się najtrudniejsze?

Ja z Madzią od razu się polubiłam. (Śmiech.) To jest bardo wrażliwa, fajna dziewczyna, ale jeszcze troszkę dziecinna. Niemniej, najtrudniejsza scena dla mnie (i przypuszczam, że dla większości z nas) to scena śmierci Mii. Pamiętam, że bardzo to przeżyłam, płakałam naprawdę, łatwo mi było wyobrazić sobie, że to mogło wydarzyć się komuś z moich bliskich. Nigdy wcześniej nie grałam takiej sceny,więc jestem bardzo szczęśliwa, że dałam radę i mogłam to przeżyć.

Uważasz, że poruszanie w serialach takich tematów jak DOPALACZE i NARKOTYKI może mieć charakter ostrzegawczy i zapobiegać takim zachowaniom wśród młodzieży w codzienności?

Na pewno nagłośni to problem i dobrze. Mam nadzieję, że będzie to ostrzeżenie dla młodzieży, ale powtórzę, wierzę, że jest to lekcja również dla rodziców. Chciałabym, żeby dzieciaki zobaczyły, że narkotyki to nie zabawa, że można zrobić sobie naprawdę ogromną krzywdę.

Czy według Ciebie temat jest wystarczająco nagłaśniany?

Myślę, że młodych ludzi się głównie straszy. Lekcje w szkołach na ten temat nie są dobrze prowadzone. To temat na dłuższą rozmowę. Jeśli ktoś będzie chciał coś zażyć to to zrobi, bez względu na to ile razy nauczycielka w szkole powie mu, że narkotyki to zło. Nie uczy się młodzieży, że jeśli już masz zamiar coś brać, to sprawdzaj czystość narkotyku specjalnymi testami, dopasuj ilość do swojej wagi, nie bierz na oślep, nie bierz,jeśli masz na przykład problemy z sercem itd. To pod żadnym pozorem nie jest zachęcanie do czegokolwiek. Najlepiej nie brać nic – bo narkotyki to straszny syf. To jest edukacja i nauka świadomości. Jeśli już to robisz,to rób to z głową, żebyś nie zrobił sobie krzywdy.

Nie rozmawiajmy tylko o „Barwach”. (Śmiech.) Jesteś bardzo aktywna w mediach społecznościowych. Czym najbardziej lubisz dzielić się na Instagramie?

Na instagramie jestem maksymalnie sobą, nie potrafię udawać i nie znoszę fałszu. Uwielbiam wrzucać śmieszne zdjęcia,mam masę cudownych fot. Mój chłopak robi mi niesamowite zdjęcia (ig @mynamesoundslikemeow),moja przyjaciółka tak samo (ig @zuza.reinhard). Nie jarają mnie zdjęcia jedzenia, czy stylizacji, to nie moje klimaty. Lubię wrzucać zdjęcia z prywatnych wyjść ze znajomymi, różnych sesji jak i z planu, czy z wakacji. Dzielę się tym,co mnie w ostatnim czasie zainteresowało – muzyka,film itd. Ale oczywiście, pokazuję ten kawałek mojego życia, który może wydać się odbiorcom interesujący.

Uważasz, że Instagram jest narzędziem ułatwiającym kontakt z fanami?

Zdecydowanie. Nigdy nie miałam takiego kontaktu z ludźmi,którzy lubią to,co robię i szczerze to uwielbiam. Jestem wdzięczna za każde miłe słowo,wszystko czytam i staram się odpisywać na każdą wiadomość. Dzięki Instagramowi każdy może mnie znaleźć i się do mnie odezwać. Jeszcze do niedawna nie było to tak łatwe, Instagram jak i każde inne platformy dają możliwość kontaktu z ludźmi, którzy mogą wydawać się nieosiągalni w prawdziwym życiu.

Jakie jest najczęstsze pytanie, które dostajesz obecnie od sympatyków?

Dużo osób pyta, jak wyglądał casting do “Barw szczęścia”. Ludzi interesuje jak wygląda praca na planie oraz nasze wzajemne relacje. To jest zrozumiałe, sama się nad tym zastanawiam, kiedy oglądam jakiś serial lub film.

Może też uda Ci się przytoczyć najciekawsze pytanie. (Śmiech.)

Pytanie o wymarzoną rolę, ulubiony owoc albo…dokąd tupta nocą jeż. (Śmiech.)

Opowiedz o swoich najbliższych planach zawodowych.

Marzy mi się większa rola w filmie pełnometrażowym,bardzo chciałabym również zagrać w serialu komediowym. Poza tym chcę dużo pracować. Grać w dużej ilości reklam i teledysków. Wyzwania i przygody to mój cel.

Przytocz proszę swoje motto życiowe na zakończenie rozmowy.

Nie mam motta. Kiedyś jeden aktor powiedział mi – „Bądź ciekawa świata“. To były dla mnie bardzo ważne słowa. Bądźcie ciekawi świata.

Rozmawiała Mariola Morcinková

fot. z archiwum prywatnego Natalii Sierzputowskiej