/„Nasza muzyka jest od początku do końca cholernie szczera…” – rozmowa z zespołem Vlad in Tears

„Nasza muzyka jest od początku do końca cholernie szczera…” – rozmowa z zespołem Vlad in Tears

Vlad in Tears, to zespół rodem ze słonczej Italii, który wie, jak zagrać mocną nutę. Już 14 kwietnia w klubie Voodoo w Warszawie zagrają w Polsce koncert w ramach swojej europejskiej trasy koncertowej. Przy okazji tego wydarzenia, naszej redakcji udało się zamienić kilka słów z Krisem Vladem, wokalistą i frontmanem zespołu Vlad in Tears.

Z zapisu naszej rozmowy dowiecie się m.in. jak zaczęła się historia zespołu, jakie mają plany na najbliższa przyszłość i z czym przede wszystkim kojarzy im się „Polska”.

Kris Vlad – Vlad in Tears


Vlad in Tears

Vlad… nie wiedzieć czemu, kojarzy mi się z wampirem… Vlad Palownik – tak chyba na prawdę nazywał się Drakula (śmiech). Vlad, to wasze prawdziwe nazwisko, czy raczej pseudonim artystyczny?

Nie, to oczywiście nasza rodzinna spuścizna pochodzimy z tej samej rodziny

Opowiedzcie nam, jak powstał wasz zespół? Z tego co wiemy, wasza kapela to tzw. “rodzinny biznes”.

Zaczęliśmy 10 lat temu, ponieważ nasz wokalista Kris Vlad chciał czegoś wyjątkowego lub dlatego, że był naprawdę znudzony na śmierć,. W tej chwili  jest nas pięciu w zespole, a trzech z nas to rzeczywiście  prawdziwi bracia.

Pytanie z gatunku koniecznych: jaką muzykę gra zespół Vlad In Tears?

Korzenie naszej muzyki sięgają oczywiście rocka, dodajmy rocka bardzo ekspresyjnego i silnego ale także z ogromną domieszką tajemniczości

Gracie mocną muzykę – nie każdy ją lubi. Nie baliście się, że wasz projekt nie “zaskoczy”?

Nasza muzyka jest od początku do końca cholernie szczera, nie udajemy, zawsze gramy na sto procent swoich możliwości, ale też nie oczekujemy, ze wszyscy nas polubią.

Jak to się stało, że przyjechałeś z Włoch i piszesz o „berlińskim zespole”? Twoja ojczyzna cię nie interesowała?

Wiesz, to nie tak. Zostaliśmy zaadoptowani przez Niemców, naszymi największymi fanami są Niemcy, nawet jeśli uwielbiamy uważać się za obywateli świata. Nasze korzenie to oczywiście Włochy i nie zaprzeczamy tego faktu, że po prostu jesteśmy obywatelami świata. Teraz nasz dom jest w Berlinie.

Twój drapieżny wizerunek jest stylem bycia, a raczej koniecznością wynikającą z gatunku muzycznego, który uprawiasz? Jakiej muzyki słuchasz prywatnie?

Wyglądamy tak, jak jesteśmy naprawdę, w ogóle nie udajemy nikogo innego.
Słuchamy bardzo dużo różnej muzyki, naprawdę, staramy się docierać do nowych trendów i nie mamy oporów by je adoptować do swoich pomysłów. Dlaczego? Uważamy, że dobra muzyka jest po prostu dobra i to jest to.

Które zespoły są dla Ciebie największą inspiracją?

Cóż, myślimy, że HIM,  Manson, Sister of Mercy 69 Eyes Queen i cała scena z lat 80., ale także lubimy grać muzykę z lat 60 i 70 s, szczególnie gdy gramy na żywo.

Na rynku istniejecie już jakiś czas, ale do Polski przejeżdżacie po raz pierwszy. Trema jest?

Graliśmy już w Polsce, gdy byliśmy w trasie z 69 Eyes i był to niewiarygodny czas. Coś do zapamiętania i wierzymy również, że Est UE jest przyszłością sceny rockowej.

Jakie są twoje skojarzenia, gdy słyszysz nazwę „Polska”?

Wódka, dobre wibracje, dobrzy ludzie i mnóstwo historii.


Znalezione obrazy dla zapytania vlad in tears


Macie czas na zwiedzanie między koncertami?

Ahahahahah dobre pytanie: niestety NIE, smutne to, ale taka jest prawda. Zwykle tuż po koncercie pakowanie i rano wyjazd w inne miejsce.

Przed wami trasa koncertowa, a co potem? Urlop, nowa płyta?

Pracujemy w zasadzie cały czas, wymyślamy nowe kompozycje i już pracujemy nad naszym kolejnym albumem, właściwie produkujemy nasze albumy w Rumunii. Podoba nam się tam bardzo…

Wasza pozycja na rynku jest coraz silniejsza. Co byś poradził wszystkim nowym – młodym zespołom, które tylko marzą, aby podbić świat swoją muzyką?

Miej duże marzenia i  nie wierz w żadną bajkę, która mówi ci, że nie możesz zrobić czegoś szczególnego w swoim życiu.

Bardzo dziękuje za rozmowę.

Karolina Filarczyk


Zespół tworzą Kris Vlad (vocal), Dario Vlad (Bass), Giovanni De Benedetto (Guitar), Cosmo Cadar (Drums).