/Michał Piróg: „Wszystko jest po coś” [RECENZJA]

Michał Piróg: „Wszystko jest po coś” [RECENZJA]

To druga książka w karierze Michała Piróga, jednego z najbardziej znanych polskich tancerzy i choreografów. Na półkach księgarnianych ukazała się w październiku 2016 roku, niespełna dwa lata po wydaniu jego debiutanckiej książki „Chcę żyć”.

„Wszystko jest po coś” to (jak sama nazwa wskazuje) książka – motywator. Składa się z trzynastu rozdziałów, które zawierają trzynaście zasad, które Piróg stosuje, by żyło mu się lepiej. Chce, by czytelnik także spróbował wprowadzić je w życie. To na pozór proste zasady. Tak, jak wszystko potrzebują jednak pielęgnacji i chęci. Nic nie zrobi się samo tak, jak nic nie dzieje się bez powodu.

„TRZEBA POZNAĆ SIEBIE” to jedno z najważniejszych zdań w tej lekturze. Autor wraca do niego w każdym z rozdziałów. Czasami ubiera go w inne słowa, ale zdecydowanie jest ono myślą przewodnią całej książki. To także jedna z głównych zasad kodeksu moralnego Michała Piróga.

Naprowadzanie czytelnika na przeprogramowanie się na pozytywne nastawienie do życia i otaczającego nas świata nie jest jedyną siłą tej książki. Mocną kartą przetargową okazują się również historie z życia samego autora oraz przypowieści, z którymi spotkał się i teraz dzieli się nimi w swojej książce.

Ważne są dla niego również cytaty. Których tak, jak rozdziałów i zasad, umieścił również trzynaście. „W życiu nie chodzi o posiadanie samych dobrych kart, ale o umiejętne granie tymi, które już masz w ręku” – to jeden z tych cytatów, który po lekturze zapadł mi w pamięci. Można uczynić z niego kolejną życiową zasadę.

Podsumowując – jak dla mnie – jedna z najlepszych książek biograficznych, po którą udało mi się sięgnąć.

Serdecznie polecam wszystkim, ale z naciskiem na tych, którzy chcą coś zmienić w swoim życiu.

fot. mat. pras.

(MM)