/Mecz Piast Cieszyn – Tempo Puńców

Mecz Piast Cieszyn – Tempo Puńców

Tempo z awansem do półfinału

W środowe popołudnie w Cieszynie, na stadionie przy Al. Łyska, w III rundzie Pucharu Polski na szczeblu podokręgu Skoczów, spotkały się rezerwy Piasta Cieszyn z Tempem Puńców. Spotkanie zakończyło się wygraną podopiecznych Wojciecha Gumoli i to Tempo zameldowało się w kolejnej rundzie pucharu.

Już w pierwszej minucie spotkania Alan Pastuszak zakręcił w polu karnym obroną gospodarzy i wyłożył piłkę na piąty metr, ale czujny w bramce był Damian Ferfecki, który na raty zażegnał niebezpieczeństwo. W 9 minucie Pastuszak dostał świetną piłkę w polu karnym, ale nie atakowany przez nikogo zamiast piłkę przyjąć, starał się odegrać z pierwszej, zagrał za słabo i obrońcy zdołali to podanie przejąć. Gospodarze odpowiedzili w minucie 13, gdy na indywidualną akcję zdecydował się Kamil Gabryś. Zablokowaną piłkę, po jego próbie strzału, przejął na linii szesnastu metrów Artur Rybka, który uderzył po ziemi tuż koło słupka.
W 33 minucie padła pierwsza bramka dla gości. Prawą stroną uciekł Mateusz Wigezzi, zagrał po ziemi na piąty metr, a zamykający akcję Tomasz Stasiak, pomimo asysty obrońcy, wpakował piłkę do siatki. Nie minęły cztery minuty, a kibice obejrzeli kopię poprzedniej akcji. Znowu piłka z prawej strony została zagrana na piąty metr, gdzie zamykał akcję Alan Pastuszak. Napastnik gości nie trafił jednak czysto w piłkę, ta poszybowała w górę, ale dostała jakiejś dziwnej rotacji i spadając wpadła niespodziewanie do bramki, za plecami zaskoczonego Ferfeckiego. Tuż przed zakończeniem pierwszej połowy goście mogli podwyższyć prowadzenie, ale doskonałą okazję zmarnował Pastuszak. Napastnikowi Tempa sprezentował podanie jeden z obrońców gospodarzy, Pastuszak znalazł się sam na sam z Ferfeckim ale nie wykorzystał tego prezentu.
Po przerwie gospodarze starali się zdobyć bramkę kontaktową. W 50 minucie Sebastian Rychlik zdecydował się na dośrodkowanie, a mało brakło, by zaskoczył Zbigniewa Huczałę, który zdołał wybić piłkę na róg. W odpowiedzi pod drugą bramką groźnie główkował Wigezzi, ale piłka minęła słupek. W 56 minucie na indywidualną akcję zdecydował sie Michał Tobiasz, uderzył po ziemi z trzynastego metra, ale Huczała nie dał się zaskoczyć. Goście odpowiedzili groźna akcją dwie minuty później. Prawą stroną uciekł Pastuszak, zagrał na szesnastkę do wbiegającego Tomasza Olszara, który uderzył jednak w sam środek bramki i Ferfecki nie miał problemów z obroną tego strzału. W 70 minucie groźną akcję stworzyli gospodarze. Tomasz Szyper otrzymał prostopadłe podanie w pole karne, uderzył po ziemi, ale Huczała zdołał wybić piłkę na róg. Dziesięć minut później ponownie w roli głównej pokazał się Pastuszak, który wygrał pojedynek biegowy ze stoperem Piasta, wbiegł w pole karne, ale uderzył z 15 metra po ziemi w sam środek bramki, gdzie stał Ferfecki.
W doliczonym czasie gry ambitnie grającym gospodarzom udało się zdobyć bramkę, chociaż jej zdobywcą nie był żaden z ich zawodników, tylko obrońca gości – Maciej Rucki. Po wrzutce w pole karne i nieporozumieniu pomiędzy wybiegającym z bramki Huczałą z obrońcami, odbita od głowy Ruckiego piłka przelobowała bramkarza gości i wpadła do siatki.

fot. Małgorzata Krawczyk

mat.pras. http://www.beskidzkapilka.pl