/Mariusz Węgłowski: „Teraz jestem tancerzem“

Mariusz Węgłowski: „Teraz jestem tancerzem“

Między próbami do programu „Taniec z gwiazdami“ w budynku Studia ATM w Warszawie  miałam ogromną przyjemność rozmawiać z Panem Mariuszem Węgłowskim.

Spotykamy się przed kolejnym odcinkiem programu „Taniec z gwiazdami“, w Studio ATM. Tancerz, czy aktor? Co bardziej do Pana pasuje na ten moment? (Śmiech.) 
Na planie serialu „Policjantki i policjanci“ pojawiam się regularnie, ale od 2,5 miesiąca zdecydowanie bardziej pasuje do mnie słowo „tancerz“, ponieważ taniec wypełnia 90% mojego czasu.
fot. zdjęcie nadesłane
Jak samopoczucie przed kolejnym odcinkiem?
Bardzo dobrze. Jedynym problemem są kontuzje, z którymi wszyscy na bieżąco się zmagamy.
Jaką trenerką jest Kasia Vu Manh? Wymagającą? (Śmiech.) 
Kasia jest bardzo wymagającą trenerką, ale bardzo podoba mi się jej podejście do treningów. To trudna praca, którą później z przyjemnością ogląda się widzom na ekranie. Jest świetnym pedagogiem. Wie, kiedy trzeba wyciszyć emocje. W tym systemie pracy ani razu się nie pokłóciliśmy. (Śmiech.) Gramy do jednej bramki i wspieramy się wzajemnie.
Który z tańców do tego momentu okazał się dla Pana największym wyzwaniem?
Standard nie jest moją mocną stroną.
Czy po zakończeniu programu będzie Pan chciał kontynuować swoją przygodę z tańcem?
Z tańcem jest tak, jak z muzyką. Każdy postrzega go na swój sposób. Od najmłodszych lat uprawiam freestyle. (Śmiech.) Czy będę kontynuował treningi, czas pokaże.
Można tak powiedzieć, że odszedł Pan z Policji, by zagrać policjanta. (Śmiech.) Jak do tego doszło?
Nie wiedziałem, że dane mi będzie zagrać aspiranta Białacha. To postać, którą ludzie pokochali. Na pewnym etapie mojej kariery policyjnej doszedłem do wniosku, że chciałbym spróbować swoich sił na nieco innym gruncie. Podczas jednego z castingów okazało się, że będzie to serial o policji, Dla mnie jak znalazł (Śmiech.)
Czy doświadczenie zawodowe pomogło Panu na planie?
Oczywiście. Blisko 18 lat spędzonych w zawodzie policjanta uczy pewnych mechanizmów. Robiłem nieco inne rzeczy niż obecnie na ekranie, ale mam na pewno większe wyobrażenia od osób, które pojawiają się w serialu „Policjantki i policjanci“ bez żadnego przeszkolenia.
Za co najbardziej lubi Pan serial, a za co Pana zdaniem najbardziej cenią go widzowie?
Moim zdaniem widzowie pokochali ten serial z sympatii do bohaterów. Historie prywatne przeplatają się z interwencjami. Cieszę się, że mogę dołożyć swoją cegiełkę do całości.
Jak wyglądają Pana najbliższe plany muzyczne?
Trzeba mieć pomysł na życie, ale nie planuję szczegółowo. Życie pisze swoje scenariusze. Czekam na propozycje. (Śmiech.) Jestem gotowy.
Jest Pan bardzo aktywny na Instagramie. Czym najbardziej lubi się Pan dzielić z followersami?
Jestem tam, ponieważ fani mnie o to poprosili. Staram się utrzymywać z nimi kontakt.
Najczęstsze pytanie z Instagrama to…
Obecnie fani najczęściej pytają o „Taniec z gwiazdami“. Jest dużo słów wsparcia, za które dziękuję.
Chciałabym porozmawiać o programie „Zawodowiec Amator“, który emitowany jest w ATM Rozrywka. Co najbardziej podoba się Panu w jego formule?
Najbardziej cenię w tym programie szczerość i prawdę. Tu nie ma ustawki. Poruszamy się w obrębie konkretnego zawodu, towarzyszą nam ludzie, którzy go wykonują, nie aktorzy. Kiedy zaproponowano mi prowadzenie tego programu, nie zastanawiałem się ani chwili.
W programie ima się Pan z pozoru zwykłych, ale trudnych zajęć. M.in był już Pan nauczycielem, próbował swoich sił w ceramice. Co było największym wyzwaniem?
Szacunek do ludzi polega na tym, aby szanować przedstawiciela każdego zawodu. Tu nie było łatwych zadań. Takim, którego nie wykonałem było przyklejenie pewnej Pani sztucznych rzęs w systemie 1:1. Nie chciałem jej oka wydłubać. (Śmiech.)
Rozmawiała Mariola Morcinková
fot. zdjęcie nadesłane