/MARIOLKA PISZE…PAMIĘTNIK (7)

MARIOLKA PISZE…PAMIĘTNIK (7)

Znów do mojego pamiętnika nie zaglądałam całe wieki. Nie będę obiecywać, że się poprawię, bo jak możecie sami zauważyć, dość marnie mi to wychodzi. Przejdę do rzeczy.

Zastanawiałam się ostatnio, czego dowiadujecie się na mój temat z tychże publikacji. Opowiadałam Wam już o przygotowaniach do wywiadów, o książkach, o odpoczynku, wycieczce do Warszawy, ale także o ulubionych serialach.

Do tego tematu chciałabym dzisiaj wrócić. Okoliczności są sprzyjające, ponieważ ku końcowi chyli się listopad, który jest miesiącem urodzinowym mojego ukochanego serialu „M jak miłość”.

Dacie wiarę, że na naszych ekranach gości już 18 lat?! Jest prawie w moim wieku…No dobra, to mój „młodszy brat”. Jestem ciut od niego starsza. Jeśli jeszcze przez chwilę będę tak drążyć, to wszyscy dowiedzą się ile mam lat, a przecież nie o mnie dzisiaj mowa.

Mogę śmiało stwierdzić, że „Emka” jest serialem mojego dzieciństwa. Pamiętam te poniedziałkowe, wtorkowe, (a nawet środowe) emisje, kiedy to po prognozie pogody konfiskowałam pilota od telewizora. Mówimy o początkach serialu, więc moglibyście pomyśleć, że mój wiek sprzyjał raczej w tym momencie oglądaniu bajek, a tu taki zonk. Nie śledziłam ani „Smerfów”, ani „Króla Lwa”. Zdecydowanie wolałam w tym czasie sprawdzić, co słychać w sadze rodu Mostowiaków. Kiedy dzieciaki w moim wieku opowiadały o tym, co słychać u Harrego Pottera, nie odnajdywałam się w tych opowieściach. Wiedziałam za to, dlaczego Hanka (Małgorzata Kożuchowska) nie potrafi zaufać Grażynie (Bożena Stachura) i czy Kaśka (Ewelina Serafin) znajdzie szczęście u boku Sebastiana (Piotr Miazga). Nie ciągnęło mnie do świata bajek. Wolałam bardziej realistyczne historie, co zostało mi do dzisiaj. Nie opuściłam ani jednego odcinka, a niektóre nawet widziałam (kilka!) razy. Jeśli chodzi o odcinki, które widziałam kilkukrotnie mogę powiedzieć, że mam tu na myśli przede wszystkim te, które mam to szczęście posiadać dzięki kolekcji 20 płyt „M jak miłość”, która pojawiała się wraz z cieniutkimi gazetkami o serialu w latach 2006 – 2007. Gazetki co prawda nie ocalały, ale płyty mam wszystkie. Szkoda, że po dwudziestej płycie zaprzestano z wydawaniem kolejnych…

fot. Jola Witoszek Photography

Jeśli chodzi o kolejne rzeczy związane z serialem, posiadam również książkę „M jak miłość. Początki”, którą udało mi się nabyć w krótkim czasie od premiery. Przeczytałam ją oczywiście w tempie ekspresowym, ale zdarza mi się do niej wracać, tak jak do wspominanych płyt. Książka ma dla mnie podwójną wartość sentymentalną, Otrzymałam ją od kogoś, kto był również wielkim fanem serialu. Bardzo mi Go brakuje…

Do egzemplarza, który posiadam udało się zebrać kilka autografów. Podpisał go Rafał Mroczek, Adrian Żuchewicz, Mikołaj Roznerski, ale nie zabrakło też autografu Basi Kurdej – Szatan. Ciekawe, kto podpisze się następny…

Serial cieszy się ogromną popularnością, aby go oglądać w każdy poniedziałek i wtorek przed telewizorami zasiadają miliony widzów. Zastanawiałam się, w czym tkwi jego fenomen. W moim odczuciu kryje się to w doborze fenomenalnej obsady, ale także w wielowątkowości i aktualności. Poruszane są najbardziej nurtujące nas tematy.

Mam taką tendencję, że kiedy przeprowadzam wywiad z aktorami z „Emki”, pytam wtedy o to, w czym według nich ukryty jest ten fenomen. Wiem, że wielu z Was także z zapartym tchem śledzi losy Mostowiaków, dlatego na zakończenie dzisiejszego „pamiętnikowego” wpisu zamieszczam kilka wypowiedzi na ten temat.

AKTORZY „EMKI” O FENOMENIE SERIALU

„To serial rodzinny, łączący pokolenia. Jest inny od seriali, które teraz powstają. Historie są życiowe, proste i prawdziwe… Chyba przez to trafia do tylu ludzi” – przyznała Joanna Kuberska.

„Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie, ale 18 lat jego sukcesów niewątpliwie świadczy o tym, że fenomenalny jest” – dodał Maurycy Popiel.

„Fenomen tego serialu tkwi w pięknej filmowej narracji, która wciąga nas w opowieść o emocjach człowieka. Cała ekipa każdego dnia walczy o to, by wszystko było dla widza pokazane w sposób nie tylko naturalny ale i piękny, bo to przecież serial o miłości” – zdradził w rozmowie ze mną Arek Smoleński.

„Sukces serialu to zasługa wszystkich jego twórców. Przecież u nas często jakieś postaci znikają i pojawiają się nowe a serial nadal cieszy się popularnością. Największy wpływ na bohaterów tej historii mają chyba scenarzyści” – powiedział Kacper Kuszewski.

Wydaje mi się, że kluczem jest zatrudnienie zdolnych i kreatywnych ludzi. Przy” M jak miłość” pracują profesjonaliści i pasjonaci. Mimo tak wielu lat pracy wszyscy lubią ze sobą pracować. Najważniejszym składnikiem jest chyba jednak to, jakie przesłanie niesie w sobie serial. To historia rodzinna, ciepła niekiedy smutna. Dokładnie taka jak życie – słodko – gorzka – spuentowała Ina Sobala.

fot. Jola Witoszek Photography

(MM)