/Mariolka pisze…pamiętnik (2)

Mariolka pisze…pamiętnik (2)

mariola morcinkova

Ktoś kiedyś powiedział mi, że każdy ma jakiegoś bzika. Zgadzam się z tym stwierdzeniem w 100%. Muszę nawet przyznać, że ja takich bzików mam kilka. Ale nie opowiem o wszystkich na raz…

Nie wyobrażam sobie dnia bez książki. Czytam w przedziwnych miejscach i o przedziwnych porach. Dzień bez książki jest dla mnie dniem straconym. Dbam o to, by przeczytać chociaż kilka stron każdego dnia. Oczywiście, w obliczu wielu obowiązków zadanie to nie należy do łatwych, ale dla chcącego nic trudnego.

Moim ulubionym gatunkiem są książki biograficzne. Gdybym miała jeszcze bardziej sprecyzować swój wybór, stawiam na biografie polskich artystów. Już nawet z racji drogi którą wybrałam, nie jest to zadziwiający wybór. Przeczytanie którejś z nich często pomaga mi w pracy. Podczas przygotowań do rozmów lubię przytoczyć fragment książki napisanej przez mojego rozmówcę lub odnieść się do wydarzeń, które są w niej opisane. Tak zrobiłam chociażby ostatnio, kiedy rozmawiałam z Panią Barbarą Bursztynowicz – aktorką serialu „Klan” i autorką książki „Jak w życiu. Felietony”.

Gdybyście zapytali o konkretne tytuły biografii, które spodobały mi się najbardziej, nie miałabym problemu z ich wymieniem. Książką, którą polecam każdemu jest „ANIA” autorstwa Macieja Drzewickiego i Grzegorza Kubickiego. Uważam, że bez względu na wszystko, pasuje ona do każdego. Osobie negatywnie nastawionej do życia otworzy oczy na piękno, a optymistom pomoże to piękno pielęgnować. Przy żadnej lekturze do tej pory nie wylałam jeszcze tylu łez…

Kolejnymi biografiami, które mogę polecić są na pewno „Kobieta nieperfekcyjna” Eli Romanowskiej, wszystkie trzy książki niezłomnego Nicka Vujicica, lektruę „Przerwa w emisji” autorstwa Kamila Durczoka, czy wszystkie do tej pory przeczytane przeze mnie tytuły z dorobku Beaty Pawlikowskiej. I wiele, wiele więcej. Po recenzje najciekawszych książek przeze mnie przeczytanych zapraszam Was do zakładki „RECENZJE”, będę dla Was stopniowo je pisać.

Jestem pochłaniaczem książkowym. Z tego, co wiem, przeczytałam już w tym roku sześć książek, a jak znam życie, było ich na pewno więcej, a ja znowu którąś pominęłam. Kupiłam trzy razy tyle, piętrzy mi się gromadka do czytania i cieszę się na kolejną książkę, którą zabiorę z tej gromadki wkrótce. Mówi się, że kobietę uszczęśliwia nowa para butów, a mnie uszczęśliwia kolejna książka i nowa zniżka w serwisie internetowym, z którego lektury zamawiam. No cóż, każdego uszczęśliwia coś innego.

A Wy, lubicie czytać? Jaka książka ostatnio zrobiła na Was wrażenie?

fot. Jola Witoszek

(MM)