/Maria Juroszek zawsze pomaga…

Maria Juroszek zawsze pomaga…

Kiedy zrodził się u Pani pomysł na pomoc potrzebującym, biednym i zmarzniętym z cieszyńskiego Rynku? Jak to się zaczęło?

Maria Juroszek: Przez długi czas wydaję kanapki biednym, zaczęło się to kiedy pracowałam na bramie w Boromeuszkach, na portierni. Widziałam wtedy, jak ludzie potrafią być zmarznięci. Tu mogli liczyć na kanapki, w kościele na jakąś zupę, ale w międzyczasie nie mieli nic gorącego do picia. Ponieważ byli to ludzie niezbyt zadbani, nie wszędzie mogli wejść i poprosić choćby o gorącą wodę. Stwierdziłam, że na to, by zafundować im dwa razy w tygodniu gorącą herbatę, będzie mnie stać. Tak zaczęłam. Dołączyły do mnie dwie koleżanki, ponieważ sama ze wszystkim nie dałabym rady, a pomoc przy wydawaniu herbaty też się przydaje. Sama nie miałam najlepiej w życiu. Pozbierałam się, ale nie wszyscy potrafią. Kiedy ktoś nie ma domu i bliskiej osoby, to nie ma też motywacji.

W jakie dni odbywa się wydarzenie, o którym rozmawiamy? Jak można pomóc? Czy chciałaby Pani komuś z tego miejsca podziękować?

Maria Juroszek: Wszystko zaczęło się od herbaty, ale ludzie zaczęli prosić też o inne rzeczy. Pojawiły się prośby o załatwienie wizyty u lekarza, wykupienie recept, ale też proszą o buty, kurtki, ciepłe rzeczy na zbliżającą się zimę.

Mamy zapas cukru, kawy i herbaty, za co dziękujemy poczcie z Cieszyna i wszystkim ludziom dobrej woli.

Zwracam się jedynie z prośbą o kawę i cukier w kostkach, choć można zorganizować też coś do kawy, bo wszystko wymaga wkładu.

Wszystkie osoby, które chciałyby zrobić coś dobrego zachęcam do wzięcia za mnie zastępstwa w dniach, kiedy mam inne zajętości. Ważne jest, aby osoba, która chce nam pomóc miała samochód, choćby ze względu na to, że termosy, w których przewozimy herbatę są ciężkie.

Nie mamy wyznaczonych dni działania, stoisko jest otwarte kiedy mamy czas.

Serdeczne podziękowania należą się wielu osobom. Chciałabym w tym miejscu wymienić moje dwie koleżanki, Kasię oraz  Marysię, które zawsze mi pomagają. Jesteśmy osobami, które zaznały w życiu trochę biedy i wiemy, jak to jest nie mieć czasami na chleb.

Chciałam podziękować Marlenie za buty i kurtkę. Karinie za upieczenie pierniczków, mojej sąsiadce Kasi za upieczenie babek, mojej drugiej sąsiadce za podarowanie butów Pani Jadzi. Teraz mi tak wszystko nie przychodzi do głowy, ale Pani Wandzi chciałabym podziękować za herbatę, kawę ,cukier,  termosy, panu Marcinowi za kupienie dużego termosu, pani Małgosi z Rynku za ciasto z jabłkami,  mojej koleżance Uli za kupienie Mikołajów na Mikołaja czekoladowych, jeżeli kogoś pominęłam to bardzo przepraszam, a jeszcze mojej drugiej sąsiadce Dorocie za kurtki  oraz spodnie. No i nie wiem komu jeszcze podziękować, ponieważ nikt mi nie przychodzi już do głowy, ale ludzi jest naprawdę bardzo bardzo dużo dobrych ludzi.

A o Panu Marku, który nam załatwił stół, który możemy z Domu Narodowego go sobie wypożyczać,super dzięki! Może jeszcze znajdzie się ktoś, kto pożyczy nam parasol lub zadaszenie jak pada, bylibyśmy BARDZO wdzięczni.

Jeszcze było kilka osób, których w ogóle nie znam, a przynoszą nam herbatę czy kawę,  czy różne takie rzeczy o Kasi zapomniałam drugiej córce od pani Marysi, przepraszam.  No i naprawdę jak o kimś zapomniałem to jeszcze raz –  PRZEPRASZAM.

fot. z archiwum prywatnego Marii Juroszek

Rozmawiała Mariola Gosek – Szweda