/Kościół jednej nocy w Ciścu

Kościół jednej nocy w Ciścu

Relacja Ks. Prałata Władysława Nowobilskiego o historii pięknego kościoła w Ciścu, który powstał w „jedną noc”

Proszę Księdza jak do tego cudu doszło, bo okoliczni mieszkańcy mówią, że to był cud?

Tak. Cud to zjednoczenie ludzi, zjednoczonych wiarą i miłością, ale zacznijmy od początku. Cisiec nigdy nie miał kościoła, a nawet kaplicy, należał pod Milówkę i tam zawsze ludzie podążali na Msze. U nas nie było gdzie nawet odprawić okazjonalnie Mszy. Ludzie już od dawna prosili i pisali pisma o wybudowanie, chociaż małego kościoła. Proboszcz Milówki nie był przychylny temu pomysłowi, gdyż ludzie z Ciśca zawsze byli mocno wierzący i hojni, gdyby mieli swój kościół to datki poszłyby do Ciśca. Na początku lat siedemdziesiątych zawiązał się tajny komitet budowy kościoła w Ciścu, były to ciężkie czasy dla ludzi wierzących, gdyż władze komunistyczne nie wyrażały zgody na budowę kościołów.

Proszę Księdza, a jak Ksiądz się znalazł w tej historii?

Przysłano mnie do Milówki z Zakopanego, jako młody ksiądz miałem między innymi w obowiązkach katechizację w Ciścu. Po wielu wysłanych pismach przez mieszkańców i przeze mnie do różnych urzędów od gminnych do sekretarzy wojewódzkich i ciągle otrzymując odmowy na budowę kaplicy, wymyśliliśmy stworzyć kaplicę w domu mieszkalnym. Wybór padł na starą piekarnię, niestety budynek nie nadawał się do przerobienia i komitet postanowił wybudować kaplice od podstaw. Wykonano plan budynku z dwoma mieszkaniami i taką dokumentację przesłano władzom komunistycznym, a oni to zatwierdzili. Rozpoczęto przygotowania do budowy, była to wiosna 1972 roku, wykonaliśmy fundament i jedną ścianę, niestety ktoś poinformował władzę o budowie kaplicy. Komuniści zakazali dalszej budowy, a właściciela gruntu próbowano przekonać, aby odsprzedał teren wraz z rozpoczętą budową. Próbowano ogłosić, że w tym miejscu powstanie przedszkole. Gdy w końcu władze postawiły ultimatum, że albo odsprzedaż, albo rozbiórka, to stał się cud. „Opatrzność sprawiła, że w tym właśnie czasie spotkałem na rekolekcjach ks. Mariana Przewrockiego z diecezji przemyskiej, który kilka miesięcy wcześniej bez zezwolenia władz w ciągu 24 godzin wybudował u siebie kaplicę na przygotowanych już wcześniej fundamentach. To samo postanowiliśmy zrobić także u nas”

Proszę Księdza, ale to nie jest kaplica, to jest ogromny kościół?

Tak, jest to duży i piękny kościół, ale po kolei. Zaczęto gromadzić materiały budowlane, wszystko oczywiście w tajemnicy, ale ogrom przygotowań był wielki cegły, więźba, trzeba było cieśli, murarzy. Nasza tajemnica znowu dotarła do władz komunistycznych, mieliśmy budowę kościoła rozpocząć wieczorem w ostatnią sobotę października, niestety na kilka dni przed rozpoczęciem prac urzędnicy z Gminy wzywali mieszkańców Ciśca grożąc im, że dostaną ogromne grzywny, jeżeli będą pomagać przy budowie naszej świątyni. Do wsi przybyły też patrole Milicji, kontrolowano ludzi. To wszystko spowodowało, że odwołano budowę. Ludzie się bali, więc zmienialiśmy daty budowy, staraliśmy się, aby prawdziwą datę znało jak najmniej ludzi, komuniści nie powinni byli nic wiedzieć. Przyszedł ten czas, ludzie na fundamentach ustawili ołtarz z pustaków, ogłoszono, że odbędzie się Msza Święta. Cała wioska przybyła w miejsce, gdzie miał powstać kościół i udało się. Odprawiłem Mszę Św., po jej zakończeniu ludzie z entuzjazmem zabrali się za budowę kościoła, dosłownie wszyscy pracowali, to był cud, to było piękne. Zaskoczenie było tak ogromne, że dopiero po długim czasie pracy na budowie,  pojawiła się Milicja oraz SB, kręcili filmy i robili zdjęcia. W końcu zaczęto nakazywać ludziom przerwanie prac. Ostatecznie, aby przerwać prace wyłączono we wsi prąd, prac nie przerwano, przy pochodniach i palących się oponach budowano dalej. Po 24 godzinach stały mury o 5,5 metrowej wysokości, a na nich była gotowa więźba. No i znowu zdarzył się cud, gdyż tak potężne mury z taką wagą z więźbą nie zawaliły się. Jest to nie wytłumaczalne, ale to prawda.

A co na to wszystko władze? Przecież na pewno był to dla nich problem, to były lata głębokiego komunizmu?

Tak to był problem, bardzo nam pomógł Kardynał Karol Wojtyła, wstawiając się za nami. Faktem jest, że komuniści kazali rozebrać kościół, ludzie w Ciścu byli tak dumni z tego, że maja swój Dom Boży, postanowili go chronić, prze dwa lata w każdą noc pełnili warty, aby ktoś nie zniszczył kościoła. Były groźby, grzywny, kary sądowe, władze zwracały się do Kurii, aby nakazała zamknąć jeszcze wtedy kaplicę i tu włączył się do pomocy Kardynał Wojtyła. Przyjeżdżał do Ciśca, aby wspierać mnie i wszystkich mieszkańców. Oczywiście jeszcze wiele lat urządzaliśmy świątynie, była rozbudowywana. Aż władze się poddały i zgodziły się na kościół w Ciścu, stało się to dopiero w 1979 roku.

Dziękuję bardzo za tak piękna opowieść, jest ona o tyle ciekawsza, że słyszy się ja z ust człowieka, który przeżył tę całą historię.

Zapraszam wszystkich do zwiedzenia tej świątyni i posłuchania opowieści Ks. Prałata Nowobilskiego, jest to już człowiek na emeryturze, ale nadal bardzo mocno zaangażowany w rozwój tego pięknego kościoła, pięknie odpowiada na wszelkie zadane pytania.

Fot. Andrzej Kowol

Rozmawiał Andrzej Kowol