/Katarzyna Ankudowicz: „Marzy mi się bycie potrzebną i sprawną aktorką”

Katarzyna Ankudowicz: „Marzy mi się bycie potrzebną i sprawną aktorką”

Energiczna, utalentowana i niezwykle sympatyczna, od 4 latach podbija serca widzów w serialu „O mnie się nie martw”. Mowa oczywiście, o Katarzynie Ankudowicz. W rozmowie zdradziła, jaki był dla niej miniony rok 2018. Opowiedziała również, co szykuje dla sympatyków w rozpoczętym właśnie 2019 roku.

Na początku cofnijmy się do przeszłości. Jak to się stało, że postanowiła Pani zostać aktorką?

Mając kilka lat, nauczona przez mamę wiersza Brzechwy „Na straganie”, prezentowałam go wszystkim chętnym. Zauważyłam, że daje to dużo radości obu stronom. O, tak bym chciała zawsze – pomyślałam. No i jakoś poszło…

Czy po 16 latach w tym zawodzie dalej czerpie Pani radość z grania? Czy jednak może odczuwa Pani czasami znudzenie i chęć zmiany zawodu?

Mam dużo radości! W zasadzie im dłużej się tym zajmuję, tym mam większą satysfakcję.

Gdyby nie byłaby Panią aktorką to byłaby Pani …?

Szczęśliwym człowiekiem, który jakoś inaczej zarabia na chleb.

Co najbardziej pociąga Panią w zawodzie aktora?

Możliwość wcielania się w różne role. Badanie, wnikanie w inne życia, korzystanie z różnych perspektyw, scenariuszy. A nade wszystko bawienie ludzi, dawanie widzom rozrywki, wytchnienia od trudów codziennego życia.

Znana jest Pani głównie z ról komediowych. Lubi Pani ten gatunek?

Muszę przyznać, że bardzo lubię!

Jakie cechy według Pani powinna mieć dobra komedia?

Moim zdaniem dobra komedia powinna śmieszyć conajmniej 70% widowni i nie być zbyt długa.

Czy podczas zabawnych scen zdarza się Pani „zgotować”? Jak udaje się Pani powstrzymać śmiech?

Czasami się śmieję prywatnie, bo coś mnie strasznie rozbawi, to wartość dodana w moje pracy – i ja mam rozrywkę! Czasem da się to opanować, a czasem uda się temu skutecznie ulec:)

Widać, że granie w komediach sprawia Pani wiele radości… Zastanawia mnie jednak czy marzy Pani dla odmiany o wcielaniu się w jakąś złą do bólu albo tragiczną postać?

Marzy mi się bycie po prostu potrzebną i sprawną aktorką, oraz bycie skuteczną w swoich rolach, niezależnie od tego czy są one komediowe, czy dramatyczne.
Od 2014 roku wciela się Pani w rolę Marty Piątek w serialu „O mnie się nie martw” .

Co w najbliższym czasie wydarzy się w życiu Pani serialowej bohaterki?

O, to już kawał czasu… Uwielbiam ten serial! Marta miała już tyle przygód, scenarzystki wciąż mnie nimi zaskakują, to jest super!

Właśnie rozpoczęliśmy pracę nad X sezonem, scenariusze obfitują w ciekawe i nieoczywiste historie, mam nadzieję, że i widzów nowy sezon zaskoczy!

Marta jest bardzo pozytywną postacią, proszę powiedzieć czy są jakieś cechy, które Was łączą? Ile jest Kasi w Marcie?

Marta jest pozytywna, choć ma swoje słabe strony, to nas łączy, bo to jest według mnie właściwe wszystkim ludziom…

Kiedyś, na początku serialu, Marta zachowywała się okropnie, szczególnie w stosunku do Igi, granej przez Joasię Kulig. Na szczęście później uległa przyjemnej transformacji. Zdecydowanie milej gra mi się postaci serdeczne, niż zołzy i jędze.

Serial „O mnie się nie martw” cieszy się ogromną popularnością widzów. W czym Pani zdaniem tkwi fenomen tego serialu?

Myślę, że jest to  po prostu  bardzo fajny serial!

Gra Pani też w teatrze, zobaczyć Panią można np. w spektaklu ,, Między łóżkami”. Co może Pani powiedzieć o tej sztuce?

Gram na moje szczęście w wielu sztukach, a w „Między łóżkami” gram nawet trzy role, zresztą jak każdy z występujących tam aktorów. Ta sztuka jest absolutnie wyjątkowa i nie do porównania z żadną inną. Grane przeze mnie postaci są tak różne i jest to dla mnie ogromne wyzwanie!

Zbliża się koniec roku 2018. Jaki był dla Pani ten rok? 

Po prostu świetny!

Jakie ma Pani natomiast plany na nowy 2019 rok? W jakich projektach będzie można Panią zobaczyć w najbliższym czasie?

Moja cudowna sytuacja zawodowa polega na tym, że MAM plany na 2019:))) To nie jest takie oczywiste w moim zawodzie…

Kontynuujemy więc zdjęcia do X sezonu „O mnie się nie martw”, gram w Teatrze Komedia w dwóch tytułach „Trema” i „Hotel Westminster”, w Teatrze Gudejko w „Między Łóżkami” i w „Nerwicy Natręctw”, gramy też w różnych miastach Polski gościnnie spektakl „Kochanie, wróciłem” (grany do niedawna w Teatrze Komedia w Warszawie pod tytułem „Konserwator”), mam także zaplanowaną w czerwcu nową premierę w jednym z warszawskich teatrów.

Cóż,jestem jak widać, szczęściarą!

Na zakończenie proszę powiedzieć, czego życzyłaby Pani sobie w tym właśnie rozpoczętym 2019 roku?

Życzę sobie i Państwu po prostu szczęśliwego  Nowego Roku.

Rozmawiała DS

fot. Zdjęcia nadesłane przez Katarzynę Ankudowicz