/Kasia Złotkowska: „Nie umiem żyć bez jogi”

Kasia Złotkowska: „Nie umiem żyć bez jogi”

Właścicielka Zacisza Jogi. Wulkan pozytywnej energii. Nauczycielka jogi, egzaminator, szkoleniowiec. Prowadzi zajęcia #jogadlaniej, ale chce udowodnić, że #jogadlaniego też może się przydać. Czym różni się joga dla kobiet od jogi dla mężczyzn? Czy mężczyźni są chętni na takie wyzwania?

Sport wyczynowy był u Pani obecny od siódmego roku życia. Czy nie uważa Pani, że w pewien sposób zabrał Pani dzieciństwo? Na pewno miał na niego duży wpływ…

Do pewnego stopnia tak, ale w życiu działa zasada „coś za coś”.

Dzięki temu zwiedzałam świat, a grono przyjaciół miałam w całej Polsce. To prawda, że kiedy moi przyjaciele wybierali się na imprezę, ja wychodziłam na trening. Patrząc jednak z perspektywy czasu, znajduję wiele plusów.

Sport nauczył mnie dyscypliny, samorealizacji, odpowiedzialności. Moje życie towarzyskie nie ucierpiało w żaden sposób. Znajdowałam czas na trening i na wyjście do kawiarni.

fot. zdjęcie nadesłane

Którym sportem zafascynowała się Pani w pierwszej kolejności?

Trafiłam do szkoły o profilu lekkoatletycznym, więc nie miałam dużego wyboru. W mojej rodzinie sport był obecny od samego początku. Podobno już w przedszkolu okazywałam zainteresowanie sportem, ponieważ strasznie mnie nosiło. (Śmiech.) Nie pamiętam tego, ale Mama mi o tym opowiadała. Lekkoatletyka jest  świetną opcją dla młodzieży, ponieważ w jej zbiorze mieści się wiele konkurencji. Każdy znajdzie coś dla siebie.

Wielokrotnie ulegała Pani kontuzjom, które zostawiły po sobie trwałe ślady. To prawda, że wyleczyła Panią joga, którą praktykuje Pani od 2000 roku?

Joga nie jest lekarstwem, natomiast dzięki jodze jestem w pełni sprawna i żyję bez bólu. W momencie, kiedy rehablitanci poddali się  i skazali mnie na operację, trafiłam na jogę. Od momentu kiedy zaczęłam ją praktykować żyję bez bólu.

Która z metod jogi okazała się dla Pani najbardziej pomocna?

Zdecydowanie jest to metoda według współczesnego Mistrza BKS Iyengara. Jest nastawiona na ogólny rozwój i terapię. Używamy wielu pomocy. Ćwiczymy w pozycjach, które możemy modyfikować, aby były dobre w danym przypadku. Nie ma zagrożenia, że coś się wydarzy.

Którą z metod najbardziej chwalą sobie uczestnicy zajęć Zacisza Jogi?

Ćwiczymy metodą B.K.S. Iyengara.  Moi uczniowie uwielbiają ten nurt. Swój do swego ciągnie. (Śmiech.). do czystej formy Iyengara, wplatamy metodę  Vinyasa, ale na te zajęcia chodzą tylko osoby, które mają świadomość swojego ciała i dobrze opanowane asany.

Byłam przekonana, że joga przeznaczona jest wyłącznie dla kobiet, ale…proszę opowiedzieć coś o najnowszym programie #jogadlaniego.

To prawda, taki jest stereotyp, a ja bym chciała go przełamać. W momencie wejścia na salę, gdzie praktykujemy widzimy grono osób, z którego 90% to kobiety. Dzieje się tak dlatego, ponieważ joga jest wrażliwa, przez co Panowie uważają ją za nudną. Przez lata obserwacji jednak stwierdzam, że Panowie bardzo dbają o wizerunek zewnętrzny, a zapominają o tym, co jest zdrowe. Chciałabym, aby zadbali również o swoje wewnętrzne zdrowie.

Na co szczególnie warto zwracać uwagę podczas tworzenia programu jogi dla mężczyzn?

To duże wyzwanie. Trzeba ich zachęcić, nie zanudzić, pokazać im to, co ważne. Mam nadzieję, że się mi to uda.

W czym tkwi podstawowa różnica między jogą dla kobiet, a tą dla mężczyzn?

W sposobie podania. Zasady są dokładnie takie same. Panom trzeba uzmysłowić, do czego im to służy. Kiedy dowiedzą się, że mogą mieć wpływ na problemy, z którymi przyszło im się zmierzyć, będzie fajnie.

Mężczyźni są z reguły chętni na tego typu wyzwania?

Jeśli potraktują to w formie rywalizacji, myślę, że tak. Od czegoś trzeba zacząć, dalej to już moja rola, żeby pokazać im jak szerokie działa nie ma joga. Ważne jest skierowanie swojej uważności na dbanie o siebie od środka. Uważam, że w trakcie praktyki sytuacja ulegnie diametralnej zmianie.

Prawdą jest, że jogę można uprawiać w każdym wieku?

Tak. To są bardzo indywidualne kwestie, ale joga jest dla każdego. To chyba najczęstsze pytanie.

Czym dla Pani jest joga? Co Pani daje?

Wszystkim. Nie umiem bez niej żyć. Jak człowiek posmakuje korzyści, które mamy w ciele i umyśle – przepada.

W tym momencie więc nie wyobraża Pani sobie życia bez niej?

Absolutnie. Kończymy rozmowę i jadę na jogę. (Śmiech.)

Jakie jeszcze sporty uprawia Pani na co dzień?

Chodzę na basen, lubię jeździć na rowerze. Nie mogę niestety biegać, ale zamiast tego spędzam czas na siłowni.

Proszę opowiedzieć o najbliższych planach zawodowych. 

Jest ich bardzo dużo.

Dotyczą programu „Joga dla zdrowia”, który dzieli się na dwie odnogi. Pierwszą jest kobieta. Chciałabym przemawiać do kobiet dojrzałych, 40+. Chciałabym im przekazać, że bez wyrzutów sumienia mogą robić coś dla siebie.

Jest też część skierowana do mężczyzn. Pierwsze warsztaty z cyklu #jogadlaniego odbyły się 2 czerwca w Klubie KSW w Warszawie.

fot. zdjęcie nadesłane

Rozmawiała Mariola Morcinková