/Dziś Dzień Teściowej – Dora pisze…felieton

Dziś Dzień Teściowej – Dora pisze…felieton

Dorota Węglorz fot. Mariusz Pietrzak

Drodzy Państwo! Dzisiaj jedno z najważniejszych świąt niekalendarzowych oraz niepaństwowych, ustanowione przez tych, co sobie dobrze trafili :), a mianowicie Dzień Teściowej!!!

Kiedy byłam mała, nie rozumiałam skąd wzięła się moda, na te wszystkie durne dowcipy o teściowych, nie rozumiałam o co w tym wszystkim tak naprawdę chodzi. Mając za sobą już kilka kandydatek na teściową, (że tak to grzecznowściowo napiszę) już wiem o co chodzi. Stereotyp goni stereotyp, a głupota głupotę.

Czemu nie ma żartów o złych, wrednych, wścibskich zięciach? Czemu nie udało mi się z takowymi jeszcze spotkać?

Teściowa to tak naprawdę słowo skrót od „Drugiej Mamy”. One tak samo chcą dla nas samego dobra, chcą byśmy sobie dobrze w dorosłym życiu radzili. Tak samo jak nasze mamy. I tak samo jak te „złe i okrutne teściowe” nasze mamy (w naszym mniemaniu) też nas czasami denerwują i wtrącają się, więc skoro nasze mamy mogą to czemu one nie? 🙂
To wszsytko jest naturalnie zdrowe. Nie warto przez kilka kłótni, (których mimo naszych,  szczerych chęci, momentami nie jesteśmy w stanie ominąć, chociażby dlatego, bo wstaliśmy rano, nie tą nogą co trzeba) wrzucać wszystkie Drugie Mamy do jednego kotła i szczuć durnowatymi żartami (choć niektóre są naprawde dobre hihi). 😛
Jeśli każdy przyjrzałby się sobie dokładniej, dostrzegłby, że każdy z nas ma w sobie taką mała teściową; raz komuś chcemy wejść do tyłka i pomóć, a raz sprzeciwić się i tupnąć nogą, ponieważ MY ZROBILIBYŚMY COŚ LEPIEJ.

 

Będę to powtarzała Wam non stop. Jesteśmy tylko ludźmi. Nie kategoryzujmy się.

To, że w naszym Państwie ( Sorry, Polsko) łatwiej docenić głupotę, niż coś mądrego, nie oznacza to, że mamy iść za tłumem i odbijać na kimś swoje frustracje. Teraz, z innej beczki, żeby nie było, że Mojej Teściowej słodzę 🙂
Ostatnio wpadłam na świetny pomysł, by poczuć się jak w SPA i tym razem zaserwowałam luksus swoim stopom.

Dlaczego?

Ponieważ mimo codziennego chowania ich do pantofli, one tak samo, jak dłonie czy twarz, zasługują na swoje 5 minut. Kupiłam z czystej ciekawości 1,5h- maseczkę na stopy, która po tygodniu od zastosowania złuszcza twardy naskórek i zostawia nam piękny gładki naskórek z „zadbanymi szfajkami”  🙂
O dziwo namówiłam również na ten eksperyment  Rycerza (nie wiem czemu uznał, że to babskie, a guzik prawda, bo dbanie o siebie jest ważne dla obu płci) i był w sumie zadowolony, więc dziś jak wróci z pracy od progu „zmolestuję” go tą propozycją i wyjścia zbyt dużego nie będzie miał – mając drzwi za sobą oczywiście 🙂

Fot. Mariusz Pietrzak

Twoja Dora