/„Diablo. „Wyścig o wszystko” [RECENZJA]

„Diablo. „Wyścig o wszystko” [RECENZJA]

Strzelaniny, pościgi, dym, ryk silników , prestiżowe samochody i duża dawka adrenaliny….

To wszystko   pewnie może  kojarzyć się Wam z jakimś  świetnym filmem akcji rodem z Hollywood. Jeśli tak, to brawo za doskonale skojarzenia. Jednak ku Waszemu zaskoczeniu  nie będę recenzować amerykańskiej superprodukcji, tylko najnowsze dzieło  Michała Otłowskiego opatrzone tytułem „Diablo. „Wyścig o wszystko”. 

Kino wyścigowe to absolutna nowość, jeśli chodzi o nasze polskie podwórko. Kiedy dowiedziałam się, że powstaje tego typu film, bałam się, że wyjdzie z tego żenujący remake w typie filmu „Kac Wawa” .  Jednak z pełną odpowiedzialnością muszę przyznać,  twórcy „Diablo” bardzo  pozytywnie mnie zaskoczyli i mimo obaw dałam się im porwać.

Głównym bohaterem filmu jest Kuba – z pozoru  przeciętny, młody mężczyzna, który interesuje się motoryzacją. Z czasem chęć zarobienia pieniędzy na operację ukochanej siostry oraz pasja do wyścigów sprawiają, że  trafia on w sam środek gangsterskiego świata. Przepełnionego złem, walką i adrenaliną, rzeczywistości w której za jeden błąd można zapłacić największą cenę. Od tej pory Kuba zaczyna balansować między życiem, a śmiercią.Rozpoczyna się dla niego wyścig o wszystko…   Ile chłopak jest w stanie poświęcić, by uratować ukochaną siostrę? Czy dobro zwycięży ze  złem?Tego nie mogę zdradzić… Jednak zapewniam o jednym – emocji nie zabraknie. 

Akcja   toczy się bardzo dynamicznie.   Historia przedstawiona w tym filmie jest niebanalna i nieprzerysowana. Z   minuty na minutę widz coraz bardziej wchodzi w magnetyzujący, lecz pełen zagrożeń gangsterski świat. Ma się wrażenie, że wszystkie przedstawione  w produkcji wydarzenia przeżywa się wraz  z postaciami. Bohaterowie zostali wykreowani niezwykle autentycznie. Są tak prawdziwi, że  mogą wzbudzać   różne emocje – od litości, współczucia do niechęci i nawet nienawiści, co jest dość rzadkim zjawiskiem, jeśli chodzi o filmy polskiego pochodzenia.

Co do samej  fabuły, oprócz warstwy dosłownej, można doszukać się znaczeń parabolicznych. Bohaterów filmu można traktować jako ewrymenów, którzy reprezentują  różne postawy postępowania. Każdy  z nas chociaż raz zaryzykował  w imię ważnych celów, czy wartości. Na co dzień spotykamy się też,  ze związkami wbrew woli rodziny czy wreszcie z walką dobra ze złem. Wszystko to przyczynia się do tego, że ta historia jest tak prawdziwa, że  można  w nią uwierzyć.

Na dobry film składa  się nie tylko fabuła, lecz gra aktorska.  W filmie wystąpili zarówno znani od wielu lat aktorzy, jak i debiutanci. Wszyscy bez wyjątku wywiązali się ze swojego zadania doskonale i pokazali grę aktorską na wysokim poziome.

Szczególne brawa w moim przekonaniu należą się trzem aktorom – Mikołajowi Roznerskiemu, Cezaremu Pazurze i Tomaszowi Włosokowi. Największym zaskoczeniem dla mnie był Mikołaj Roznerski – do tej pory znany publiczności głównie  z  seriali i komedii romantycznych. Tu wcielił się w złego do bólu, bezwzględnego gangstera Kła. Muszę przyznać, że Roznerski świetnie odnalazł  się w skórze negatywnej postaci – jego  gesty, mimika, sposób wypowiadania  kwestii były idealnie dopracowane, dostosowane charakteru Kła. Mikołaj dzięki tej roli udowodnił wszystkim niedowiarkom, że jest naprawdę dobrym,  charyzmatycznym posiadającym szeroki wachlarz umiejętności aktorem. Mikołaj Roznerski jako bad boy? Jestem na tak i czekam na więcej.

Na pochwałę zasługuję także Tomasz Włosok, czyli filmowy Kuba. Włosok wniósł do  produkcji powiew świeżości, stworzył bohatera z krwi i kości, którego można polubić, a nawet wczuć się w jego sytuację. Nie mogę nie wspomnieć również o Cezarym Pazurze, który już po raz kolejny pokazał  wielki talent  i magnetyzm. Myślę, że  został doskonale dobrany do roli Jarosza. Jarosz w jego wykonaniu budzi grozę, ale momentami  też śmiech…

Na sukces produkcji wpływ miała także idealnie dopasowana do postaci charakteryzacja,  dobrze dobrane miejsca akcji filmu. Całości dopełniała  utrzymana w klimacie producji muzyka. 

Reasumując –   to  w moim  przekonaniu jedna z lepszych, ciekawszych polskich produkcji  ostatnich lat. Rzadko zdarza  mi się tak mocno zaciekawić fabułą filmu, wejść w  świat przestawiony przez jego twórców, a  w tym wypadku, udało mi się to osiągnąć.

Z czystym sumieniem mogę polecić dzieło  każdemu- fanowi mocnych wrażeń, wielbicielowi pięknych samochodów i wszystkim  innym, którzy chcą spędzić czas przy dobrym, niebanalnym  filmie. Polecam serdecznie.

fot. mat. pras.

(DS)