/Denoi – wywiad z zespołem, którego powołaniem jest muzyka!

Denoi – wywiad z zespołem, którego powołaniem jest muzyka!

Denoi, to grupa chłopaków z Berna (Czechy), którzy wiedzą doskonale, co chcą robić w życiu. Muzyka! To jest ich powołanie! Grają mocną mieszankę wybuchową metalu, elektroniki, rapu, a nawet popu. Fanów ich twórczości można znaleźć w całej Europie i nie tylko…Na koncie mają płytę „Disco Violence”, która zrobiła niemałe zamieszanie wśród krytyków muzycznych. Niedawno zakończyli trasę po dawnym ZSRR. Jak wyglądała trasa, jakie mieli podczas niej przygody, a także jakie mają plany na przyszłość, dowiecie się z naszego wywiadu – tylko dla SCI24.PL!

Ostatnio byliście na swojej pierwszej trasie poza granicami Czech. Skąd pomysł, żeby pojechać na wschód, do krajów byłego Związku Radzieckiego?

 Blaho: To było jak błysk z jasnego nieba. Gdyby ktokolwiek powiedział mi rok temu, czego mogliśmy doświadczyć nie uwierzyłbym mu.

Grichard: Tak, wszystko stało się tak szybko, że nie mogliśmy w to uwierzyć. Któregoś dnia mieliśmy okazję zwiedzić Europę Wschodnią, więc zrobiliśmy nic. Z wilką radością!

Minęło trochę czasu, odkąd wróciliście z tej podróży. Co sądzicie o tym doświadczeniu po powrocie do domu?

 Grichard: Bez wątpienia była to jedna z moich największych przyjemności w całym moim życiu. Myślimy już o powrocie, ale zanim pójdziemy ponownie w trasę, musimy zrobić trochę pracy.

Blaho: Dla mnie była to jedna z największych rzeczy, które zrobiłem w swoim życiu i było to ekstremalne doświadczenie dla nas wszystkich jako muzyków.

Kucha: Czuję się, jak grałem na pierwszym występie przed publicznością. Zdałem sobie sprawę, że chcę tego w moim życiu. To coś nie do opisania i piękne.

Jeśli mielibyście wybrać wasz najlepszy i najgorszy koncert, które wskażecie?

Martynko: Najgorszy koncert był pierwszy. W Krakowie. To była środa, lokalny promotor nie znalazł lokalnego wsparcia, więc graliśmy jako jeden zespół wieczoru. Plus nie było żadnego promo w ogóle, więc w zasadzie nikt nie przyszedł, z wyjątkiem naszych przyjaciół z miasta. Wielki wstyd.

A najlepszy koncert był ostatni. Co za zbieg okoliczności, prawda? (śmiech) To było w mieście na zachodzie Ukrainy, które nazywało się Tarnopol. Organizatorzy tego koncertu robią 2 największy festiwale muzyczne na Ukrainie, więc wiedzą, co oznacza słowo promocja. Full house, wspaniali ludzie, świetny dźwięk i wszyscy oszaleli. Cały klub kręcił się podczas naszego występu. To był prawdopodobnie najlepszy koncert w naszej historii.

Podczas 19 dni w trasie, musiało wydarzyć się coś niesamowitego… ekstremalnego. Opowiedzcie nam jakąś historię z trasy.

Grichard: Tak, jedna skrajna sytuacja jest zapisana w naszych wspomnieniach na zawsze. W Charkowie, na wschodzie Ukrainy, mieliśmy naprawdę szalone picie po imprezie z udziałem homoseksualistów. (chłopaki, którzy są z miasta). Niewielu z nich spało na naszym miejscu, a kiedy się obudziliśmy, nikogo nie było widać, oprócz naprawdę dużego g**na upuszczonego w naszej wannie. To było naprawdę dyskonfort.

Większość czasu spędzaliście w Rosji. Czy mieliście jakieś problemy z policją lub władzami w tym kraju?

Martynko: Wcale nie. Nawet gdy się zgubiliśmy lub zrobiliśmy coś złego, policja była bardzo przyjazna i powiedziała nam, co zrobiliśmy źle i jak dotrzeć tam, gdzie chcemy. Żadnych grzywny, żadnych papierków, nic. Czuliśmy się jak western rockstars czy coś takiego. (śmiech)

Czy chcielibyście powrócić do tych samych miejsc podczas następnej trasy? Martynko: Nie ma co do tego wątpliwości. Zdecydowanie chcemy ponownie tam wrócić. Następnym razem, gdy będziemy układać listę  miast, to miejsca – pomniki, takie jak Sankt Petersburg, Wołgograd, Stawropol lub Tarnopol, muszą znaleźć się na naszej kolejnej liście wycieczek

Macie jakieś zdjęcia lub filmy z waszej wyprawy?

Grichard: Oczywiście. Wydaliśmy już jeden teledysk i film dokumentalny o tej przygodzie. Możesz je znaleźć na naszym kanale Youtube.

Jakie są wasze plany na najbliższą przyszłość?

Kucha: Robimy sobie teraz przerwę z powodu pracy nad nowym materiałem.

Grichard: Chcemy także zrobić kilka teledysków, jest mnóstwo pracy do zrobienia. Ludzie już chcą nowego materiału. W końcu minęły 2 lata, odkąd wydaliśmy nasz debiut. Najwyższy czas, aby iść do przodu.

Twój album „Disco Violence” był naprawdę interesujący, więc nie mogę się doczekać kolejnego materiału. Powodzenia i dziękuję za poświęcony czas.

Grichard: My także dzięujemy. Mam nadzieję, że niedługo się zobaczymyKucha: Dzięki, mam nadzieję, że ci się podobało.

Skład Cenoi tworzą: Martynko – wokal, Grichard – gitara, wokal towarzyszący, Kuča – bass, wokal towarzyszący, i Blaho – perkusja

Fot. Facebook zespołu: https://www.facebook.com/DenoiOfficial/

Rozmawiała Karolina Filarczyk