Katastrofa zamiast ślubu

Scena Polska zaczęła bieżący sezon artystyczny mocnym uderzeniem, wystawiając „Lampkę oliwną” Emila Zegadłowicza i kończy w równie imponujący sposób za sprawą premiery „Tektoniki uczuć” francuskiego autora, Erica-Emmanuela Schmitta. Premiera przedostatniego spektaklu Sceny Polskiej w sezonie artystycznym 2017/2018 miała miejsce 25 maja na deskach Teatru Cieszyńskiego w Czeskim Cieszynie. (więcej…)

Widzowie zapłakali… ze śmiechu

Zespół Sceny Polskiej Teatru Cieszyńskiego 28 kwietnia wystawił premierowo popularną farsę „Mayday”  Ray’a Cooney’a w reżyserii Karola Suszki. Aktorzy dali się ponieść komediowemu repertuarowi i sprawili, że gmach cieszyńskiej melpomeny zatrząsł się ze śmiechu publiczności.
(więcej…)

Kino na granicy: „Tarapaty” [RECENZJA]

27 kwietnia 2018 roku, w ramach pierwszego dnia 20. edycji przeglądu filmowego KNG w Kino Piast odbyła się projekcja filmu w reżyserii Marty Karwowskiej.

W programie festiwalu „Tarapaty” zakwalifikowały się do kategorii filmów dla dzieci, choć jest on propozycją spędzenia miło czasu nie tylko dla dzieciaków, ale także dla całych rodzin.

Największe gwiazdy kina – Roma Gąsiorowska, Krzysztof Stroiński, Piotr Głowacki, Maria Maj oraz dwa debiutujące na szklanym ekranie dziecięcene nazwiska – Hania Hryniewicka i Jakub Janota – Brzozowski.

Kończy się rok szkolny. Choć wszyscy myślą o wakacjach, to najintensywniej robi to Julka, która ma wyjechać na upragniony urlop do rodziców, którzy pracują za granicą. Pełna nadziei zjawia się u swojej ciotki, która ma dać jej bilet przekazany przez rodziców dziewczyny. Okazuje się jednak, że bilet nie został kupiony i…zaczynają się schody.

Julka jest zmuszona zostać u swojej ciotki. Choć ta ostrzega ją przed tym, czego nie wolno robić, dziewczyna łamie zakazy, w wyniku czego dochodzi do kradzieży cennych rodzinnych pamiątek ciotki. Nastolatka decyduje się odzyskać skradzione rzeczy. Poznaje też Olka i jego psa Pulpeta. Choć na początku nie pawają do siebie wielką sympatią, Olek pomaga dziewczynie. Naraża się dla niej na kilkukrotne niebezpieczeństwo. To jednak powoduje u nich zaciśnienie więzi i owocuje rozwijającą się stopniowo piękną, szczerą przyjaźnią…

Aktorzy, którzy zrobili na mnie w „Tarapatach” największe wrażenie, to brawurowo wcielająca się w rolę członkini gangu niań Maria Maj oraz ciotka Julki, Joanna Szczepkowska. Warto też wyróżnić tu wspominanych już najmłodszych aktorów, Hanię Hryniewicką i Jakuba Janotę – Brzozowskiego. Wspaniały początek.

Trzeba również wspomnieć o bardzo dobrze dobranej oprawie muzycznej filmu. Utworem promującym „Tarapaty” zostało „Zaprowadź mnie” z repertuaru Natalii Szroeder.

Świetna pozycja z kina familijnego. Z pełną świadomością polecam wszystkim, a szczególnie rodzinom z dziećmi.

fot. neizależna.pl

(MM)

„MayDay 2“ w Jastrzębiu – Zdroju [RECENZJA]

20 maja 2017 roku w Miejskim Ośrodku Kultury w Jastrzębiu – Zdroju został wystawiony spektakl „Mayday 2“ w gwiazdorskiej obsadzie.

W sobotni wieczór sala MOK-u w Jastrzębiu – Zdroju wypełniona była gromkim śmiechem i pozytywną energią, a wszystko to za sprawą spektaklu „Mayday 2“, który cieszy się ogromnym zainteresowaniem, o czym świadczą recenzje napływające z każdego zakątka Polski.

To historia Johna (Mariusz Krzemiński), taksówkarza, który zaplanował sobie dostatnie życie u boku… dwu pięknych żon. Podwójne życie prowadzi dość długo. Wszystko zmienia się w momencie, w którym jego dorastające dzieci dowiadują się o sobie na forum internetowym i chcą swoją przyjaźń kontynuować w realu. Ciekawość i dziwne zbiegi okoliczności pogłębiają ochotę spotkania się dwójki młodych bohaterów. W wyniku tych zdarzeń główny bohater traci równowagę w swoim – jak może się wydawać – na pozór poukładanym życiu. A wszystko, co oglądamy, jak to u Cooneya, podszyte jest maksymalną ilością humoru.

Komizm i dowcip to bez wątpienia tylko niektóre z elementów, które składają się na sukces tego przedstawienia. Warto zwrócić uwagę na obsadę. Na jednej scenie spotykają się zarówno debiutujący aktorzy młodego pokolenia (Katarzyna Polewany i Mateusz Łapka), jak i ci znani z hitowych produkcji telewizyjnych, takich jak: „Sprawiedliwi. Wydział Kryminalny“ (Marek Włodarczyk), „Klan” (Mariusz Krzemiński) oraz „Pierwsza miłość“ (Anna Gzyra i Michał Koterski). Wszyscy aktorzy świetnie radzą sobie na scenie. Razem tworzą spójną całość, dopracowaną z zegarmistrzowską precyzją.

„Mayday 2“ już w momencie wystawienia prapremierowego przedstawienia zyskał metkę najzabawniejszej komedii świata. Ta „łatka“ spektaklowi towarzyszy przez cały czas, a widzowie, którzy decydują się zobaczyć tę farsę po raz pierwszy, tylko się w tym utwierdzają. Są też tacy, którzy sztukę już widzieli, ale robi ona na nich tak ogromne wrażenie, że przy najbliższej okazji chętnie zobaczą ją jeszcze raz.

„Mayday 2“ to sto dwadzieścia minut znakomitej zabawy i szczerego śmiechu. A że ze śmiechu można też płakać, chusteczki mogą okazać się zbawiennym gadżetem.

fot. kupbilecik.pl

(MM)

Z wizytą w (nie) idealnym świecie Kobiety sukcesu…

Od  kilku lat  w  Polsce obserwuje prawdziwy  fenom komedii romantyczno-obyczajowych. Co roku na rynku filmowym ukazują  się produkcje utrzymane w konwencji tego gatunku. Niedawno na ekrany kin weszła kolejna komedia romantyczna, która została opatrzona przez twórców tytułem ,, Kobieta sukcesu” . Film ten starannie wyreżyserował Robert Wichrowski, a autorstwo scenariusza przypadło Hannie Węsierskiej. Jeśli zaś chodzi o obsadę, to  trzeba przyznać, że nie zabrakło tutaj znanych i lubianych w ostatnim czasie aktorów – w rolę tytułowej bohaterki wcieliła się Agnieszka Więdłocha, partnerowali jej Mikołaj Roznerski oraz Bartosz Gelner. Spoglądając na nazwiska twórców, można uznać, że „Kobieta sukcesu” zapowiada się naprawdę obiecująco… Ale czy na pewno okazała się ona trumfem jej realizatorów? A może nowe dzieło Wichrowskiego to kolejna nudna i przewidywalna do bólu, nic nie wnosząca – (no może oprócz poczucia niesmaku i zawodu) marna komedia?

Twórcy „Kobiety sukcesu” przenoszą odbiorców do współczesnej Warszawy – miejsca, które na pewno fascynuje, pociąga rządnego kariery oraz sławy człowieka XXI wieku, ale jest   dla niego równocześnie zawiłym labiryntem, w którym łatwo się pogubić i zatracić siebie oraz swoje wartości. Główna bohaterka to pochodząca z prowincji Mańka (w tej roli Agnieszka Więdłocha), która  przyjechała właśnie do stolicy po ty, by  spełnić swoje zawodowe aspiracje i marzenia, co z resztą jej się udaje. Początkowo Mania daje się poznać jako prawdziwa kobieta sukcesu. Spełnia się w swojej upragnionej pracy,  jest w związku z szalenie przystojnym narzeczonym, posiada piękne, stylowo urządzone mieszkanie, które wyglądem może przypominać ekspozycje z Ikei. Jedynym słowem jest królową życia, której  zawsze wszystko się udaje i ma to, co sobie wymarzy. Los okazuje się jednak przewrotny.  Pozornie idealny i  poukładany świat trzydziestolatki w jednej chwili zostaje wywrócony do góry nogami. Pod wpływem niefortunnych wydarzeń  dowiadujemy się, że tak naprawdę  życie Mańki   wcale nie przypomina sielanki. Mimo to – jak przystało na niezależną oraz silną kobietę sukcesu nasza bohaterka nie poddaje się i postanawia zawalczyć o swoje szczęście…. Czy uda się jej  wygrać z przeciwnościami, jakie napotka na swojej drodze? Czy los, który zaśmiał się jej prosto w twarz, okaże się jeszcze łaskawy?

„Kobie sukcesu” w moim przekonaniu to prawdziwa perełka wśród komedii romantycznych. Aktorzy zostali idealnie dobrani do ról. Agnieszka Więdłocha perfekcyjnie  oddała charakter tytułowej kobiety sukcesu. Mańka w jej wykonaniu to niezwykle barwna i charakterna postać, która jednocześnie bawi oraz wzrusza widza. Największym odkryciem był  dla mnie  Bartosz Gelner, który świetnie  odnalazł się w skórze swojego bohatera, był przy tym bardzo naturalny i przekonujący. Nie można też nie wspomnieć o Mikołaju Roznerskim, który wcielając się w Norberta pokazał inne oblicze niż zazwyczaj i zaskakująco dobrze wykreował czarny charakter  faceta, który, aby wspiąć się na szczyt drabiny sukcesu nie cofnie się przed niczym. Brawa należą się również charakteryzatorom, montażystom, operatorom kamer, którzy wywiązali się ze swojego zadania na medal i stworzyli spójny, przyjemny dla oka obraz. Jeśli chodzi o scenariusz, to jak na komedię romantyczną jest naprawdę dobry. Sytuacje przedstawione  są niebanalne i nieprzerysowane, a cała historia bawi, ale też zmusza do myślenia. ,,Kobietę sukcesu’’ bowiem można traktować ponadczasowo i parabolicznie. Każda postać  reprezentuje postawy charakterystyczne dla współczesnego człowieka – Hanka Węsierska zarówno w lekki, zabawny, jak i inteligentny sposób słowem szkicuje portrety nas samych. Pokazuje nasze wady, pragnienia i rozterki. Dzięki temu bohaterowie „Kobiety sukcesu” stają się do bólu autentyczni i bliscy widzom. Każdy przecież zna  osobę typu Mani, która decyduje się na wyjazd do dużego miasta w celu  rozwinięcia swojej kariery, zaś w korporacjach pełno jest karierowiczów pokroju Norberta, którzy dla sukcesu są w stanie poświęcić wszystko. Na co dzień też spotykamy się z młodymi osobami, takimi jak Lilka (Julia Wieniawa), które studiują dany kierunek, tylko po ty, by zaspokoić aspiracje swoich rodziców…

Ponadto nie da się nie zauważyć że twórcy filmu zręcznie posługują się ironią. Przedstawiają wyidealizowany, wręcz idylliczny obraz życia pracowników korporacji, którzy uważają, że osiągnęli sukces i szczęście. Tymczasem okazuje się, że ich trumfy są tylko marnym złudzeniem. W gruncie rzeczy karierowicze to zagubione, samotne, ślepo goniące za własnymi aspiracjami zawodowymi jednostki, które tak naprawdę nie mają nic – no może oprócz stylowego apartamentu na kredyt. Autorzy filmu właśnie przez zastosowanie ironii chcą pokazać odbiorcy, że pęd za sukcesem, bogactwem może być zgubny. A receptą na udane życie jest rodzina, prawdziwa miłość i wierność swoim przekonaniom i ideałom.

Podsumowując, polecam wszystkim film „Kobieta sukcesu’’. Jest to bowiem lekka, przewrotna, i inteligentna komedia, przy której nie sposób się nudzić. Może przy okazji seansu uda Ci się – drogi czytelniku – zwolnić tempo? Kobiecie sukcesu udało się, możesz być następny 🙂

fot. kulturalne media

Dominika Szylar