I Ty możesz komuś uratować życie! Pomóżmy 15-letniemu…

Fundacja DKMS  oraz  lokalna grupa inicjatywna są organizatorami akcji dotyczącej rejestracji potencjalnych dawców szpiku. Akcja będzie dedykowana 15 -letniemu Kubie z Katowic, bohaterowi poniższej historii i zostanie przeprowadzona w dniach: 24 lutego 2018 r. (sobota) w Zespole Szkół Zakonu Pijarów, ul. Pijarska 7 w  godz. 10:00 – 13:00 oraz 25 lutego 2018 r. (niedziela) w CENTRUM HANDLOWE 3 STAWY, ul. Pułaskiego 60, godz. 09:00 – 20:00, GALERIA KATOWICKA, ul. 3-go Maja 30, godz.10:00 – 20:00, SILESIA CITY CENTER, ul. Chorzowska 107, godz. 11:00 – 21:00. Serdecznie zapraszamy do udziału w tej ważnej akcji. 

 Kuba przeszedł w swoim życiu niejedno. W 2015 roku zdiagnozowano u niego ostrą białaczkę limfoblastyczną, wskutek czego w ciągu kolejnych 12 miesięcy był poddany bardzo intensywnemu i wyczerpującemu leczeniu chemioterapią. Do listopada 2017 roku wydawało się, że jego życie powróciło do normalności: Kuba wrócił do domu i ponownie zaczął chodzić do szkoły. Niestety, spokój Kuby i jego rodziców zburzyła przerażająca wiadomość: wznowa choroby. 15-latek jest obecnie poddawany chemioterapii, która ma przygotować go do przeszczepienia od Dawcy niespokrewnionego. Misja jest bardzo wymagająca: znaleźć zgodnego Dawcę dla Kuby. Kuba uwielbia narciarstwo i jazdę na rowerze. Choroba przeszkadza mu w praktykowaniu swoich sportowych pasji. W trakcie okresów izolacji może oddawać się jedynie grom komputerowym. W przyszłości chciałby zostać inżynierem biotechnologii lub informatyzacji. Na Kubę w domu czekają kochający rodzice, 12-letnia siostra oraz 3 ukochane kociaki adoptowane ze schroniska. Marzenie Kuby jest proste: „Po przeszczepie chciałbym być już na zawsze zdrowy”.

Wystarczy 10 minut Twojego czasu, a marzenie Kuby może się spełnić. Daj mu szansę na zdrowie i normalne życie. „Zarejestruj się w bazie – możliwe, że czekam na Ciebie” – apeluje Kuba.

mat. pras. (SP) 

Koronkowy Dzień Kobiet w Teatrze Elektrycznym w Skoczowie

Mamy ogromną przyjemność zaprosić Państwa na „Koronkowy Dzień Kobiet”! Spotkanie odbędzie się 8 marca 2018 r. o godz. 18.00 w skoczowskim kinie – Teatr Elektryczny przy ul. Mickiewicza 3. Organizatorem spotkania jest Miejskie Centrum Kultury „Integrator”.

W programie:
* prezentacja największej koronki świata – wpisanej do księgi rekordów Guinessa czyli serwety koniakowskiej
* spotkanie z Lucyną Ligocką-Kohut – promującą koronki koniakowskie w Polsce i na świecie
* koronkowy pokaz mody
* stoisko koronkowych różności
* pokaz koronczarski

mat. pras. (SP)

 

Starodowne Szkubaczki w Zamarskach

W dniu 17 lutego 2018 r. w strażnicy w  Zamarskach odbyły się Starodowne Szkubaczki, gdzie śpiewano i tańcowano pod góralską nutę. Organizatorem wydarzenia było miejscowe KGW. Panie były ubrane w sposób tradycyjny: w fartuszki oraz szatki. Na stołach królowały „lawory”, do których „paniczki” szkubały pierze. Było nawet „cosik” fajnego na ząb! Gaździnki podawały kołacz, gulasz oraz warzonkę. 

Konferansjerkę prowadził niezawodny Klaudiusz Zawada, sołtys Zamarsk w towarzystwie przewodniczącej miejscowego KGW Anny Więcek. Podczas imprezy panowała wspaniała atmosfera. Wszyscy uczestnicy dobrze się bawili.

Fot. Mariusz Pietrzak

(SP)

 

 

 

Sławomir oraz Kajra w Koncercie Walentynkowym w Bielsku…

W dniu 16 lutego 2018 r. w Klubie Klimat w Bielsku – Białej odbył się Walentynkowy Koncert SŁAWOMIRA i KAJRY wraz z zespołem „TRZYMAJMY SIĘ ZAPAŁY”. SŁAWOMIR to twórca nowego gatunku muzycznego Rock Polo, czyli połączenia muzyki tanecznej ze szlachetnym rockowym brzmieniem , wokalista oraz wizjoner szołbiznesu . 

Fot. Mariusz Pietrzak

Kariera Sławomira funkcjonuje wzorcowo jak silnik 1.9 tdi w jego ukochanym, czerwonym golfie trójce. Kolejne etapy sukcesu odmierza mu złoty sikor na ręce. Sławomir ma tysiące fanów w Ojczyźnie. Wokalista to dowód na to, że American Dream możliwy jest też w Ojczyźnie. W zaledwie trzy miesiące od premiery „Megiery”, Sławomir został zaproszony na Sopot Hit Festiwal, gdzie wystąpił jako gwiazda.

W ciągu następnych dwóch dni posypały się propozycje z „Dancing with the Stars”, programu „Twoja Twarz Brzmi Znajomo” oraz największych wytwórni muzycznych.

mat. pras. (SP)

 

Dziś Światowy Dzień Kota

List do Miłośników Kotów

Pewnie  wiecie, jaki jest dziś dzień? Tym, którzy nie wiedzą, podpowiemy, że to święto uroczych, leniwych, a czasami wkurzających milusińskich. Dziś jest dzień wszystkich kotów: „rasowców i wielorasowców”. 

17 lutego obchodzimy Światowy Dzień Kota.

Zapewne zastanawiacie się, jak świętują ten czas nasze pupile? Robią to, co każdego dnia – spędzają z nami czas, mruczą nam do ucha i są dla nas oparciem.

My, ich opiekunowie powinniśmy w tym dniu, jak najlepiej o nich zadbać.

Jak się nimi zajmować?

Odpowiemy Wam na to pytanie.  W tym dniu, ale nie tylko wtedy, powinniśmy ich traktować jak oczko w głowie.

Pokażmy naszym kotom, jak bardzo ich kochamy i rozpieszczamy. Dajmy im smakołyk, nie złośćmy się na nich kiedy coś znowu przeskrobią oraz pogłaskajmy je, przytulmy do serca.

Podsumowując, wszystkie koty powinniśmy traktować tak samo, zarówno koty rasowe jak i dachowce. Każdy z nich jest wyjątkowy, dlatego  tak bardzo ich kochamy 😊

Przepraszamy za tak krótki list, ale mamy kogoś cudownie mruczącego, któremu chcemy poświęcić teraz czas.

Kilka faktów na temat tego dnia. Po raz pierwszy Światowy Dzień Kota obchodzony był we Włoszech w 1990 roku. W Polsce święto to po raz pierwszy celebrowano  w 2006 roku. Początkowo w Polsce przypadało na dwa dni później niż obecnie. Kiedy jednak uzyskało status „światowego”, przeniesione zostało na dzień 17 lutego.

Fot. Maria Pieczonka

(MM, MWP, PK)

 

Marian Dziędziel: „Każdą rolę trzeba grać, jak rolę…

Przy okazji 1. Festiwalu Organizacji Pozarządowych w Cieszynie miałam ogromną przyjemność rozmawiać z cenionym polskim aktorem, Panem Marianem Dziędzielem.

Dzisiaj spotykamy się przy okazji 1. Festiwalu Organizacji Pozarządowych w Cieszynie, gdzie jest Pan gościem stowarzyszenia „Kultura na granicy“. W tym roku odbędzie się 20. już edycja KNG. Pamięta Pan, kiedy i w jakich okolicznościach po raz pierwszy usłyszał o Festiwalu?

Było to bardzo dawno, a dokładnie 20 lat temu. W związku z tym nie pamiętam żadnych szczegółów.

Pamiętam, jak pojawił Pan się na Festiwalu w 2016 roku, kiedy był Pan gościem po projekcji filmu „Moje córki krowy“. Jaki jest Pana stosunek do tego rodzaju imprez? Mam wrażenie, że takie przedsięwzięcia jednoczą ludzi i kulturę. Zgadza Pan się z tym stwierdzeniem?

Absolutnie. Zgadzam się z tą teorią.

To spotkanie kina polskiego, czeskiego i słowackiego. Kiedy przyjeżdża Pan do Cieszyna na Festiwal, z perspektywy widza wybiera Pan przede wszystkim filmy polskie, czy także produkcje „naszych sąsiadów“?

Chętnie oglądam festiwalową ofertę kina czeskiego i słowackiego.

Który z czeskich lub słowackich filmów wywarł na Panu największe wrażenie?

Mam problem z podaniem konkretnego tytułu, ponieważ oglądałem bardzo wiele produkcji waszych sąsiadów. Choć mam problem z zapamiętywaniem tytułów filmów i nazwisk ich autorów, po dłuższym namyśle mogę wymienić film „Karamazovi“ (polski tytuł „Bracia Karamazow“) w reżyserii Petra Zelenky.

Jest bardzo wiele imprez filmowych o charakterze festiwalowym, ale odnoszę wrażenie, że KNG jest wyjątkowe. W czym Pana zdaniem tkwi fenomen tej imprezy?

Fenomenem tej imprezy przede wszystkim jest to, że można zobaczyć filmy z wszystkich trzech krajów, a repertuar jest fantastycznie dobierany.

Jest Pan na tyle częstym gościem w Cieszynie, że prawie automatycznie nasuwa mi się pytanie o wyjątkowe dla Pana miejsce w tym mieście. Znajduje Pan coś takiego?

Całe miasto jest wyjątkowe, nie mam jednego ulubionego miejsca.

Festiwale są za każdym razem także wspaniałą okazją do spotkań z publicznością. Wspominał Pan, że lubi takie okazje do wymienienia spostrzerzeń z widzami na temat twórczości. Co jest dla Pana w tych spotkaniach najważniejsze?

Najważniejsze jest to, że ludzie przychodzą.

Jest takie pytanie, które często pojawia się z ust widzów na takich spotkaniach? Może Pan też wymienić szczególne pytanie, które przez swoją wyjątkowość zapadło Panu w pamięć.

Pytania bardzo często się powtarzają. Te, które padają najczęściej, dotyczą m.in początków w zaowdzie, ale także ludzie pytają o moją współpracę z Wojciechem Smarzowskim i z innymi reżyserami.

Kiedy przygotowywałam się do naszej rozmowy, natknęłam się na określenie Pana „mistrzem drugiego planu“. Powiedział Pan wtedy, że aktor pierwszo, jaki i drugoplanowy musi posiadać te same cechy. Jak zagrać więc rolę drugoplanową w ten sposób, by została zapamiętana przez widza niczym rola główna?

Tak, jakby grało się rolę główną.

Muszę o to zapytać. Jak to jest być ulubionym aktorem Wojciecha Smarzowskiego?

Dobrze. Nawet bardzo. (Śmiech.)

Przejdźmy do konkretów. Rok 2017 jest dla Pana rokiem bardzo pracowitym. Do kin weszły dwa filmy krótkometrażowe z Pana udziałem – „Spistsbergen“ oraz „My pretty pony“ wg. Orgin. „Kucyk“ Stephena Kinga. Praca nad którym z tych krótkich metraży była bardziej wymagająca? Pan widział już obydwa filmy? Oglądał Pan te filmy?

Nie oglądałem ani jednego, ani drugiego. Film „Kucyk“ otrzymał wiele ważnych nagród.

Warto też wspomnieć o filmie „Gwiazdy“, biografii piłkarza Jana Banasia. Tam pojawia się Pan w roli generała. Ten film Pan oglądał?

Tego filmu również nie widziałem.

Lubi Pan oglądać filmy ze swoim udziałem, czy należy Pan do tej większości, która tego nie lubi?

Kiedy filmy pojawiają się na festiwalach takich, jak np. „Kino na granicy“, wtedy je oglądam.

Analizuje Pan wtedy to, jak zagrał którą scenę? Proszę opowiedzieć, jak to wygląda w Pana przypadku.

W moim wypadku wygląda to bardzo śmiesznie. (Śmiech.) Dlaczego? Ponieważ najchętniej każdą scenę obejrzałbym i przeanalizował z osobna, ale nie ma nigdy na to czasu.

Warto też wspomnieć o serialu „Dziewczyny ze Lwowa“. Właśnie, po dość długiej przerwie od zakończnia pierwszej transzy pojawiła się seria druga. Jak charakteryzowałby Pan swojego bohatera, Henryka Pućko?

To niezły cwaniak. (Śmiech.)

W czym Pana zdaniem tkwi sukces takich seriali?

To dobrze napisany serial i ciekawie zaprezentowane losy postaci, a do tego dobrze wyreżyserowany.

Moje ostatnie pytanie chciałabym poświęcić filmowi „Zabawa, zabawa“, który premiery doczeka się w tym roku. Podobno to film wyjątkowy, traktujący o uzależnieniu alkoholowym. Proszę opowiedzieć coś o pracy nad filmem, swojej roli i dacie premiery.

Za krótko byłem na planie, by móc mówić cokolwiek na temat szczegółów. To historia trzech różnych kobiet, które chcą wyrwać się ze szponów alkoholu.

Fot. z archiwum prywatnego Mariana Dziędziela

Rozmawiała Mariola Morcinková

Śpiewające Fortepiany w Teatrze im. A. Mickiewicza w…

„ŚPIEWAJĄCE FORTEPIANY – Koncertowo i z humorem” to przebojowy, rozśpiewany i roztańczony koncertowy show z udziałem znakomitego duetu fortepianowego Czesława Majewskiego i Janusza Tylmana oraz gwiazd popularnego programu telewizyjnego „Śpiewające fortepiany”. Koncert odbył się w dniu 9 lutego 2018 r. w Teatrze im. Adama Mickiewicza w Cieszynie. 

 

Realizacja: Mariola Morcinkova, Mariusz Pietrzak

.

(SP)

Leszek Stanek: „Aby pomagać, wystarczy mieć otwarte serce”

Tuż po spektaklu „Szalone nożyczki” w Jastrzębiu – Zdroju miałam przyjemność rozmawiać z Leszkiem Stankiem. O fenomenie sztuki oraz o tym, co jest dla niego najważniejsze w pomaganiu potrzebującym.

Spotykamy się w Jastrzębiu – Zdroju przed spektaklem „Szalone nożyczki”. Punktem wyjścia jest kultowy i uwielbiany scenariusz utworu cieszącego się powodzeniem w najlepszych teatrach komediowych świata już od ponad 50-ciu lat. W czym tkwi sukces tego spektaklu?

Sukces tkwi w świetnie napisanym scenariuszu, ale również w tym, że przebieg spektaklu za każdym razem jest zaskakujący jak dla publiczności, tak dla aktorów. Bawimy się świetnie, widzowie również. W naszej sztuce jest duża przestrzeń na kontakt z nimi, a to bardzo lubię.

Jak bardzo ta odsłona „Szalonych nożyczek” inspirowana jest oryginałem? Co jest największą siłą Waszej adaptacji?

Największą siłą naszej adaptacji jest rewelacyjny zespół. Wszyscy bardzo się lubimy i wspieramy. Pierwiastek inspirowania się oryginałem jest mocny, ale są tam teksty, które podczas procesu prób wypływają z nas samych. Wiele kwestii zostało uwspółcześnionych.

Przy komedii pytanie, które zadam, nie powinno okazać się trudnym. Przypomina Pan sobie jakąś zabawną sytuację z prób? Czego dotyczyła?

Bardzo lubię postać Tonia, granie go sprawia mi ogromną radość. Podczas procesu jego tworzenia pojawiło się wiele humorystycznych komentarzy.

Może również w całym spektaklu jest taka scena, która pomimo wielokrotnego przepracowania wywołuje u Pana za każdym razem szczere rozbawienie. Jaka?

Jest taka scena, która za każdym razem sprawia, że jestem autentycznie przerażony. (Śmiech.) To ta, w której opowiadam, jakich narzędzi zbrodni użyłbym zabiając jedną z bohaterek i rzeczywiście na początku sprawiało mi to duże trudności, ponieważ to tyrada słowna. Długo trwało, zanim poukładałem sobie to wszystko w głowie i za każdym razem obawiam się tej sceny. Jednak kiedy uda mi się tę tyradę dokończyć, jestem bardzo szczęśliwy. (Śmiech.)

Mówi się, że gatunek komediowy jest tym najbardziej lubianym przez widzów, ale jednocześnie najbardziej wymagającym dla aktorów. Zgadza się Pan z tym stwierdzeniem? Co w graniu komedii jest Pana zdaniem najtrudniejsze?

Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Najważniejsze jest to, by w umiejętny sposób utrzymać tempo, bo wystarczy kilka sekund i traci się żart.

Czynny udział w Waszym spektaklu bierze publiczność. Czy widzowie ochoczo się udzielają? Czy dla Pana, jako aktora i wokalisty ważny jest kontakt z publicznością?

Dlatego wybrałem taki zawód, bo kocham kontakt z publicznością. Chęć widzów do udzielania się w spektaklu jest często uzależniona od wielu czynników. M.in od miasta w którym gramy i od niewyjaśnionej, magicznej energii. Czasami ochota jest większa, czasami mniejsza, ale my staramy się aktywować publiczność i chyba dobrze nam to wychodzi. Cieszymy się z każdej reakcji widzów.

Właśnie. Jak sprawnie pogodzić aktorstwo z muzyką? Czy bywa to trudne na dłuższą metę?

Nie muszę tych aktywności godzić na siłę, ponieważ moim zdaniem idealnie się uzupełniają. Doskonale czuję się zarówno na scenie teatralnej i muzycznej. Śpiewając i grając tworzę pewną postać. Za każdym razem dużo z siebie daję.

Gdyby nastąpiła taka konieczność, czy byłby Pan w stanie zrezygnować z jednej aktywności zawodowej na rzecz drugiej?

Unikałbym takiej konieczności. (Śmiech.)

Nie sposób pominąć w naszej rozmowie również Pana działalności charytatywnej, na rzecz ludzi i zwierząt w potrzebie. Co jest dla Pana najważniejsze w pomaganiu?

Najistotniejsze jest dla mnie to, by dawać coś z siebie i nie robić tego na pokaz. Ważne jest pomaganie tym, którzy rzeczywiście tego potrzebują i robienie tego w umiejętny sposób. Często wydaje się nam, że aby pomagać, trzeba mieć dużo pieniędzy i czasu. Prawda jest jednak taka, że wystarczy mieć otwarte serce.

Jakie akcje charytatywne obecnie Pan wspiera?

Współpracuję z Fundacją Rycerze i Księżniczki, pomagamy chorym dzieciom, zbieramy pieniądze na ich leczenie. Wspieram także Fundację Pegasus i Fundację Znajdki.

Czego w większej mierze dotyczą Pana najbliższe plany zawodowe – aktorstwa, czy muzyki? 

Przygotowuję kolejnego singla. Rozpoczynam też zdjęcia do serialu „Pierwsza miłość”, gdzie wcielę się w rolę rehablitanta jednego z głównych bohaterów. Jesienią rozpocznę też prace nad kolejnym spektaklem.

Cieszę się, że „Szalone nożyczki” odnoszą taki sukces. Zawdzięczamy to Kamili Polak, producentce i Teatrowi Fabryka Marzeń.

Fot. z archiwum prywatnego Leszka Stanka

 

                                                                                                                         Rozmawiała Mariola Morcinková