/Aleksander Matysiak dla SCI24.pl [WYWIAD]

Aleksander Matysiak dla SCI24.pl [WYWIAD]

Kandydat na Wójta Gminy Hażlach. Mieszkaniec Pogwizdowa od 15 lat. Sołtys. Społecznik, pasjonat sportu, wycieczek, aktywnego spędzania czasu.
Jak ocenia Pan mijającą kadencję na terenie gminy Hażlach?

Mijającą kadencję oceniam neutralnie. Pozytywna jest poprawa w pozyskiwaniu środków zewnętrznych na inwestycje. Zauważam natomiast brak wizji/kierunku, w którym powinna zmierzać gmina. Bardzo pozytywnie odbieram wszystkie inicjatywy lokalne wychodzące bezpośrednio od mieszkańców, Rad Sołeckich, KGW, OSP oraz stowarzyszeń działających na terenie naszej gminy. To prawdziwa wartość dodana.

Jak ocenia Pan pracę na stanowisku sołtysa z perspektywy kończącej się kadencji? Trudno jest być sołtysem w gminie Hażlach?

Mijająca kadencja upłynęła na wytężonej pracy, lecz chciałbym zaznaczyć, że odbywała się ona w bardzo miłej atmosferze. Współpraca z takimi instytucjami jak KGW czy OSP to czysta przyjemność. Szkoły, biblioteka, przedszkole, kluby sportowe – tam pracują wspaniali ludzie z pasją. Zjednoczyłem ich wszystkich w działaniu. Na to, by być sołtysem zdecydowałem się dlatego, bo chciałem zrobić coś dobrego dla naszej społeczności lokalnej. Spełniam się w działaniu, lubię dawać coś od siebie dla innych. „Pogwizdołki“ zna już chyba każdy mieszkaniec Pogwizdowa i nie tylko. Staram się pomagać i wspierać wszystkie inicjatywy. Każda, nawet mała rzecz cieszy. Bardzo cieszyły mnie prace społeczne przy budowie siłowni, malowaniu sal w szkołach i przedszkolu. Kiedyś nawet wcieliłem się w rolę DJ-a i poprowadziłem Andrzejki.

Stworzone jest stanowisko do obsługi Funduszu Sołeckiego.

Na przestrzeni czterech lat na tym stanowisku pracowały trzy panie. Zmieniały się z różnych przyczyn. Zawsze swoją osobą starały się pomóc i prowadzić wszystko jak należy. Oczekiwałbym jednak lepszego wsparcia od urzędu, zaangażowania ze strony władz. Nigdy nie zostałem zapytany o to, czy może nam jakoś pomóc. Raz, kiedy poszliśmy do radcy prawnego, to musiałem wyjaśniać mu, co to jest fundusz sołecki. Gmina to jeden wielki organizm, który do sprawnego funkcjonowania potrzebuje silnych i aktywnych sołectw. Uważam, że tak samo powinno dziać się w Naszej Gminie. Chciałbym zwiększyć Fundusz Sołecki i wprowadzić Budżet Obywatelski.

Jaka jest różnica między Funduszem Sołeckim, a Budżetem Obywatelskim?

Różnica jest w sposobie przyjmowania propozycji i głosowania. W przypadku funduszu odbywa się to na Zebraniu Wiejskim w przypadku budżetu praktycznie nie trzeba wychodzić z domu. To mieszkańcy powinni decydować o priorytetach w Naszej Gminie. Chcę, by każdy z Was każdego roku miał na to realny wpływ. Demokracja nie może ograniczać się tylko do dnia wyborów. Z inicjatyw oddolnych, moim zdaniem, rodzą się najlepsze pomysły. Mieszkańcy wiedzą, czego potrzebują. I tego w ten głos trzeba się wsłuchać.

Co w oczach Sołtysa najchętniej poprawiłby Pan na chwilę obecną w gminie?

Przede wszystkim drogi, zarówno gminne, jak i powiatowe. Tu musi nastąpić poprawa. Brak chodnika, dziurawa droga, błoto, kałuże, brak oświetlenia, mieszkańcy nie będą czuli opieki ze strony władz, jeśli taki stan rzeczy pozostanie niezmieniony, dlatego w tym zakresie musi nastąpić poprawa. Musimy poprawić dostępność urzędnika dla obywatela. Mam tu na myśli sprawy załatwiane w jednym „okienku” bez konieczności biegania po pokojach, uruchomienie jednego numeru telefonu interwencyjnego, pod który będzie można zgłaszać wszelkie nieprawidłowości, przekierowanie sprawy do adekwatnego odpowiedniego wydziału. Z komunikacją bezpośrednio powiązany jest temat poruszania się tirów po naszych drogach. Uważam tą kwestię za skandaliczną i niedopuszczalną. Walczę i będę walczył, żeby ten ruch ograniczyć. To także kwestia rozmowy z władzami Cieszyna, Strumienia i Pawłowic. Chciałbym wszystkich wspierać i być jedną wielką społeczność, którą będzie łączyła troska o miejsce, w którym żyjemy z rodzinami. Z takimi organizacjami jak KGW, OSP czy Rady Sołeckie chciałbym się spotykać regularnie. To samo dotyczy wszystkich stowarzyszeń działających na terenie gminy.

Gorącym tematem w mijającej kadencji był Gminny Ośrodek Kultury w Hażlachu. Jak ocenia Pan zmiany, które w GOK-u zaszły na dzień dzisiejszy?

Jestem osobą niekonfliktową. Z reguły z każdym potrafię się porozumieć. A z perspektywy czasu każdego dyrektora oceniam pozytywnie. Wszyscy oddawali się pracy na rzecz gminy. Z obecną Panią Dyrektor napisaliśmy już dwa projekty, które uzyskały dofinansowanie. Ostatni „Wymarzone podwórko“ jest w realizacji.

Uważa Pan, że jest coś, co należy poprawić?

Nigdy nie jest tak, że nie ma niczego do poprawienia. Można byłoby na przykład przyjrzeć się funkcjonowaniu świetlic.

Jak ocenia Pan funkcjonowanie Urzędu Gminy?

Chciałbym poprawić kwestię podejścia do mieszkańca. Chciałbym, aby mieszkaniec idący do urzędu szedł pewien tego, że otrzyma oczekiwaną pomoc, a nie, że będzie musiał walczyć o swoje. Urząd jest od tego, żeby mieszkańcowi pomóc, on nie musi znać się na wszystkim. To urzędnik ma za zadanie nakreślić drogę postępowania, tak, aby zainteresowany miał poczucie, że jego sprawa jest prowadzona w najlepszy z możliwych sposobów.

Często na zebraniach wiejskich poruszana jest kwestia tego, że starszym osobom ciężko jest dojechać do Urzędu Gminy. Ma Pan jakiś pomysł na to, jak ułatwić dojazd osobom starszym?

Wszystko jest do przeanalizowania. Osobiście spróbowałbym uruchomić BUS-a jeżdżącego w określonych dniach i godzinach. Nie akceptuję sytuacji, w której wprowadza się jakieś udogodnienia, a jak się później okazuje, mieszkańcy z nich nie korzystają, bo nie mają o nich zielonego pojęcia. Na pewno informacja o takim rozwiązaniu dotarłaby do wszystkich mieszkańców.

Jak ocenia Pan sytuację gminy? Jakie mamy mocne i słabe strony? Jakie istnieją zagrożenia i szanse?

Mocną stroną jest lokalizacja. Bliskość większych miast, granica. Powinniśmy skupić się na ciągłym poprawianiu warunków życia mieszkańców. Dobra jest dostępność do edukacji przedszkolnej i podstawowej, ale powinien powstać żłobek. Musimy być gminą przyjazną dla wszelkich inicjatyw społecznych. Powinniśmy zachęcać do tego, że warto u nas zamieszkać. Chcę wprowadzić ulgi podatkowe dla młodych mieszkańców naszej gminy, którzy postanowią u nas zostać. Musimy też wspierać tych, którzy chcą zakładać działalność gospodarczą.

Jakie są słabe strony naszej gminy?

Zagrożeń jest sporo, często niezależnych od nas samych. Wszystko wokół nas zmienia się w zawrotnym tempie. Bardziej chciałbym skupiać się na szansach. Nie przespać lat wzrostu gospodarczego w całym kraju.

Czy w tych słabych stronach nie mieści się temat kopalni?

Ten temat uważam za zamknięty. Teren kopalniany byłby pięknym terenem rekreacyjnym. To kwestia współpracy m.in z Zebrzydowicami i Kawiną. Ścieżki rowerowe, kajaki, może park rozrywki? Trzeba przygotować ofertę dla potencjalnych inwestorów. Należy mieć na uwadze, że taka inwestycja przyniosłaby nowe miejsca pracy.

Miał powstać basen w Pogwizdowie. Mówi się o tym od dawna, a ciągle go nie ma. Co myśli Pan na ten temat?

W najbliższych latach basen w gminie Hażlach powinien powstać. Obecnie jest wiele programów rządowych i europejskich, które mogłyby pomóc w sfinansowaniu tej inwestycji. Lokalizację powinny poprzedzić oczywiście konsultacje społeczne. Chciałbym, by był to wynik porozumienia wszystkich sołectw.

Jak widzi Pan gminę za 5 lat, po ukończeniu swojej kadencji? Co chciałby Pan osiągnąć?

Przede wszystkim, chcę by było nas więcej. By każdy wjeżdżający na teren naszej Gminy widział zmianę na lepsze. Chciałbym, by każdy mieszkaniec po wizycie w urzędzie uzyskiwał oczekiwaną pomoc. Chciałbym, aby drogi powiatowe zostały w tej kadencji wyremontowane. Chciałbym, aby mieszkańcy czuli się w swojej gminie komfortowo i bezpiecznie, wiedzieli, że ich głos coś znaczy. Inicjatywy lokalne trzeba wspierać, trzeba jak najwięcej rozmawiać z ludźmi i dopytywać o ich potrzeby i oczekiwania. Mieszkaniec musi wpływ na to, co się w gminie dzieje.

Wójt Karol Folwarczny prowadził bardzo otwartą politykę spotkań z mieszkańcami, polegającą na tym, że każdy kto chciał się z nim spotkać i o coś zapytać, mógł  to zrobić bez zapisu na konkretny dzień i godzinę pod warunkiem, że wójt był w urzędzie i nie miał zaplanowanych wcześniej spotkań. Wójt Sikorski wprowadził zapisy i trzeba się umawiać na spotkanie. A Wójt Matysiak jaki ma pomysł na spotkania z mieszkańcami?

Zapisy jak najbardziej, bo to wprowadza pewien porządek i komfort dla mieszkańca. Natomiast nie widzę problemu w tym, by każdy kto akurat jest w urzędzie, mógł wejść do wójta i o coś zapytać.

Fot. z archiwum domowego Aleksandra Matysiaka

Rozmawiała Mariola Morcinková